Piłka nożna w Ameryce Łacińskiej. Argentyna, Brazylia, Kolumbia etc. Uwagi, analizy, komentarze, także konteksty pozasportowe.
Creative Commons License

BloGalaxia

Blogi Sportowe





RSS
środa, 10 sierpnia 2005
Copa Sudamericana 2005

W nocy z wtorku na środę ( czasu polskiego ) rozpoczęła się czwarta edycja klubowych rozgrywek Copa Sudamericana ( poprzedni zwycięzcy: 2002 - San Lorenzo de Almagro, 2003 - Cienciano Cuzco, 2004 - Boca Juniors ).

W Europie często mówi się, iż jest to odpowiednik naszego pucharu UEFA. Nie jest to jednak opinia do końca prawdziwa. Faktycznie, rozgrywki cieszą się mniejszym prestiżem niż Copa Libertadores. Z drugiej jednak strony, grają w nich wszystkie czołowe ekipy klubowe, w tym mistrzowie i wicemistrzowie swych krajów, ponadto rządzi nimi dosyć specyficzny regulamin, zupełnie odmienny od tych znanych z Europy. 

W trakcie minionych edycji niejednokrotnie podkreślano ( szczególnie w Europie ), że zaangażowani w walkę na kilku frontach "giganci", często wstawiali zespoły złożone z graczy drugiego planu, co miało zarówno ilustrować nikły prestiż pucharu, jak i podważać w ogóle sensowność jego rozgrywania. Odpowiedzią CONMEBOL było zadbanie o stosunkowo wysokie nagrody pieniężne dla uczestników, co bez wątpienia podnosi ich poziom mobilizacji. Tegoroczna pula nagród wynosi więc 5 mln 40 tys. dolarów i jest wyższa od zeszłorocznej o ponad pół miliona. Zwycięzcza otrzyma 795 tys.$, a drugi finalista 695 tys.$. Kwota to na pewno niebagatelna i to nie tylko dla klubów z drugiej półkuli. 

Wydaje się także, iż kolejnym atutem Copa Sudamericana jest stworzenie szansy pokazania się zespołom prowincjonalnym, tradycyjnie drugo-, czy trzecioplanowym, które często okazują się godnymi rywalami dla kontynentalnej czołówki. Potwierdzają to m. in. ubiegłoroczne występy Bolivaru La Paz, czy triumf Cienciano w edycji 2003 ( w finale pobili wielkie River Plate, w połfinale kolumbijskie Atletico Nacional, a w ćwierćfinale Santos - nie mogło być więc mowy o zwycięscy przypadkowym ).

Do tegorocznej edycji zaproszono również dwa zespoły meksykańskie ( renomowane Club America i Pumas ) oraz, po raz pierwszy w historii południowoamerykańskiej piłki klubowej, zespół ze Stanów Zjednoczonych, DC United, z wielką nadzieją soccera, nastoletnim Freddym Adu w składzie. 

W pierwszych meczach etapu wewnątrzkrajowego, w strefie ekwadorskiej, w derbach stolicy Quito, Liga Deportiva Universitaria pokonała 4 - 3 El Nacional, z kolei w strefie paragwajskiej, także w rywalizacji dwóch zespołów ze stolicy, Cerro Porteno zwycieżyło 2 -1 Guarani.

Dzisiejszej nocy kolejne pojedynki: "argentyński" pomiędzy Banfield i Estudiantes ( powrót tego zespołu, po 21 latach przerwy, na arenę międzynarodową! Nie licząc, oczywiście, turniejów Supercopa, w których automatycznie uczestniczyli historyczni triumfatorzy Copa Libertadores, niezaleznie od aktualnie prezentowanej formy. ) i "peruwiański", w którym zmierzą się limeńskie Universitario i Alianza Atletico z Sullany.

11:28, sergiuszbober
Link Dodaj komentarz »
wtorek, 09 sierpnia 2005
Piłkarzu! Nie obrażaj sędziego, możesz być nagrywany!

     W sobotnim meczu Sao Caetano - Corinthians czerwoną kartkę za pyskówki i obrażanie sędziego otrzymał Carlos Tevez. Niby nic szczególnego, ale przypadków takich ostatnimi czasy jakby coraz więcej ( patrz chociażby niesławne zdanie “Você é um filho da puta” rzucone przez Cicinho, po meczu Sao Paulo przeciwko Juventude, w stronę arbitra Lourivala Diasa Limy Filho ).

     Sprowokowało to publicystę "Lance!" Marcelo Damato do sformułowania pomysłu, by arbitrów wyposażyć w aparaturę nagrywającą, dzięki której rozpatrywanie przed sportowymi trybunałami zarzutów o ich lżenie opierać możnaby na dosyć mocnych dowodach. Propozycja to bardzo ciekawa i z technicznego punktu widzenia absolutnie wykonalna. Zdaniem Damato tego rodzaju nagrania powinny być do dyspozycji tylko i wyłącznie CBF, i w żadnym wypadku nie powinny trafiać w ręce osób niepowołanych, a także dziennikarzy. 

     Co interesujące, na tego rodzaju ekperyment, przy współpracy telewizji Globo, pozwolił sobie w 1982 roku podczas finału Taca Guanabara między Flamengo i Vasco, sędzia Jose Roberto Wright. Efekt był piorunujący, a szeroka publiczność po raz pierwszy mogła się przekonać, jak wielkiej presji poddawani są arbitrzy na boisku, i to nie tylko ze strony rozentuzjazmowanych kibiców... 

17:42, sergiuszbober
Link Dodaj komentarz »
Estudiantes bez Merlo - powody

Jak pisałem wczoraj, z Estudiantes, w atmosferze skanadalu i tajemnicy odszedł  Reinaldo "Mostaza" Merlo. Dzisiaj znamy już powody. Jak stwierdził sam Merlo władze klubu "(...) naruszyły ściśle okreslone na początku naszej współpracy zasady". O jakie konkretnie naruszenia chodzi?

1. W październiku minonego roku, klub zrezygnował z usług nadzorującego zespoły niższych kategorii wiekowych Carlosa Pachame ( były znakomity zawodnik "Pincharratas" ). Nie była tajemnicą świetnie układająca się współpraca tegoż z Merlo. Zatrudniony na jego miejsce Claudio Viras, niegdyś asystent Marcelo Bielsy w reprezentacji, nigdy nie cieszył się sympatią trenera pierwszego zespołu.

2. Podczas ostatniej przerwy w rozgrywkach, tenże Viras, za wiedzą prezesów klubu, i zarazem bez wiedzy Merlo, rozpoczął badanie rynku, w celu pozyskania ewentualnych wzmocnień. Merlo, rzecz naturalna, uznał to za zamach na własną pozycję, dodając kąśliwie, iż "nie potrzebuje żadnego menadżera".

3. Władze klubu, majac w perspektywie udział zarówno w Copa Sudamericana, jak i w Copa Libertadores, a także chrapkę na odzyskanie po latach tytułu mistrza kraju obiecały trenerowi, w odpowiedzi na jego nalegania, sprowadzenie dwóch, trzech renomowanych piłkarzy ( hiszp. dos o teres incorporaciones de jerarquia ). Klub zakontraktował sześciu graczy. Z Quilmes przyszli Augustin Alayes, Carlos Arano i Leandro Benitez; z Racingu Carlos Araujo; z Boca Pablo Alvarez; z Arsenalu de Sarandi sprowadzono Jose Luisa Calderona. O każdym z tych graczy da się powiedzieć wiele ciepłych słów, podkreślic można ich solidność i względnie młody, naturalnie poza Calderonem, wiek ( czytaj: perspektywicznosć ). Nie ma jednak mowy o wielkich gwiazdach mogących samodzielnie rozstrzygać losy meczów, czy zdolnych zagwarantować dobrą grę. Krótko mówiąć prośby Merlo pozostały bez odpowiedzi.

4. Co gorsza, nie tylko nie wzmocniono znacząco drużyny, ale tuż przed pierwszymi meczami nowego sezonu wręcz ją osłabiono. Świetny w ostatniej Clausurze Juan Krupoviesa został sprzedany do Boca i to na dzień przed oficjalnym zamknięciem oficjalnych list zawodniczych. Sam Merlo o poczynaniach prezesa Julio Alegre, i pozbyciu się gracza, który w jego opinii był "duszą drużyny", powiedział tylko tyle, iż Krupoviesa jeśli faktycznie musiał być sprzedany, to należało zrobić to miesiąc temu, a nie tuż przed rozpoczęciem sezonu i przepracowaniu całego okresu przygotowawczego z linią obronną zespołu tworzoną w oparciu o tego zawodnika.

W oficjalnym oświadczeniu prezez Alegre wziął na siebie całą odpowiedzialność za spowodowanie odejścia wybitnego szkoleniowca. Niewielka to jednak pociecha dla kibiców i chwalących sobie współpracę z Merlo piłkarzy...

Szkoda, iż ta nieprzyjemna sytuacja zbiegła się w czasie z obchodami stulecia tego wyjątkowo zasłużonego dla argentyńskiej ( i światowej ) piłki nożnej klubu...

Następcą, a jak już wspominałem, został Jorge Burruchaga.

Najbardziej zaniepokojony całym zamieszaniem może czuć się trener...Racingu Guillermo Rivarola. Jego pozycja w klubie jest stosunkowo słaba ( podczas przerwy w rozgrywkach władze "Academii" sondowały Merlo w związku z ewentualnym objęciem zespołu ), a "Mostaza" to dla hinchady Racingu niemalże święty...to bardzo niewdzięczne pracować, czując oddech rywala na karku...

14:24, sergiuszbober
Link Dodaj komentarz »
poniedziałek, 08 sierpnia 2005
Jeszcze o Sampie

Dwa drobiazgi. Oba opublikowane w Lance.

1. Pojawiają się plotki, nie po raz pierwszy zresztą, że Lugano budzi spore zainteresowanie sterników Realu Madryt. Wiadomo, z defensywą tam krucho, a młody i wybitnie utalentowany Urugwajczyk mógłby ładnie się wkomponować w zespół obok swoich rodaków Diogo i Garcii. Dzięki temu, byc może, stałby się ostoją linii obronnych "królewskich" na całe lata...

2. Juca Kfouri, wybitny futbolowy komentator, sam zadaje sobie pytanie, czy Sao Paulo może spaść do drugiej ligi? I sam na nie odpowiada: tak, ale wyłącznie jeśli zawali się świat. Niestety trochę trudna do przetłumaczenia ta gra słów...dla koneserów podaję portugalski oryginał: "O São Paulo vai cair? Só se o mundo cair junto."

21:46, sergiuszbober
Link Dodaj komentarz »
Brasileirao 2005 18a rodada

W Brazylii rzecz interesująca mnie najbardziej, to przedłużający się kryzys ( a może tylko zbyt głębokie odprężenie ) FC Sao Paulo po zdobyciu Copa Libertadores...pewnie, że nikt nie obawia się spadku do Serie B, ale nie byłoby niczym specjalnym obserwowanie wyścigu po tytuł bez udziału "Tricolor"...wczoraj, na Morumbi, w meczu pełnym podtekstów, trzy punkty zdobyło Goias ( zwycięstwo 1 -0, po bramce Souzy ).

Jakie to podteskty? No cóż, od pewnego już czasu ekipa z Goianii słynie z wychowywania piekielnie zdolnych zawodników, którzy następnie oddawani sią możnym futbolowego światka. Sao Paulo, tak się akurat składa, drenuje interior z talentów nie od wczoraj. Rok temu zakotwiczyli na Morumbi solidny obrońca Fabao, pomocnik Danilo ( może faktycznie zbyt wolny, ale strzelić i podać potrafi wyjątkowo precyzyjnie ), napastnik Grafite ( obecnie kontuzjowany, ale przed okresem rekonwalescencji rozgrywał doskonałe mecze, vide tegoroczna edycja Campeonato Paulista i początkowe fazy Copa Libertadores ) i trener Cuca ( jego akurat od dłuższego czasu nie ma już w SP ). Z kolei wraz z nadejściem bieżącego roku, pojawił się u paulistas kolejny gracz z prowincji, i to nie byle kto, bo pomocnik Josue. Dla Goias był takim samym symbolem, jak dla "Sampy" wciaż pozostaje Rogerio Ceni. Jest graczem, który najwięcej razy w historii, bo aż w 388 spotkaniach, przywdziewał zielone barwy ( poprzednim rekordzistą był Matinha ).

Wczorajszego wieczora, po raz pierwszy, stanał naprzeciw swoich byłych kolegów...i klapa...porażka...żółta kartka dla Fabao...bezsensowna brutalność zaowocowała wyrzuceniem z boiska już w pierwszej połowie Richarlyssona...pech Amoroso, który trafił w poprzeczkę...wyrzucenie obu trenerów za niesportowe zachowanie...tutaj dygresja: o ile "czerwień" dla trenera gości Geninho nie zrobiła na nikim specjalnego wrażenia, o tyle znany z zawsze kulturalnego zachowania Paulo Autuori, tym razem zaprezentował nową twarz...

Zobaczymy jak sprawy potoczą się dalej...trwają poszukiwania napastnika ( wiceprezydent Juvenal Juvencio podtrzymuje, iż na pewno nie będzie to nikt z trójki Claudio Pitbull, Franca, Washington )...Cicinho niebezpiecznie często podróżuje do Włoch ( chodzi o sprawy paszportowe, ale pojawiły się już pogłoski, o przymierzaniu go do roli następcy Cafu w Milanie )...niepokoi spora ilość żółtych i czerwonych kartek...

W środę mecz z Figueirense, które takż walczy o opuszczenie strefy spadkowej...nie sądzę by miało być spokojniej niż wczorajszego wieczora...na szczęście nie zagra Edmundo ( choć z wiekim zrobił się zdecydowanie mniej wybuchowy )...mimo wszystko będzie to klasyczny mecz o 6 punktów...

Liderem pozostaje Corinthians, choć poległ w starciu z zawsze groźnym i solidnym Sao Caetano...Sebie Dominguezowi i "Chefinho" Mascherano jeszcze długo snić się będą w nocy cyrkowe wręcz dryblingi, od niedawna ponownie biegającego po brazylijskich boiskach, Edilsona...z kolei "Carlitos" Tevez na pewno zapamięta swojego jakże efektywnego "plastra" Julio Cesara ( jakiś czas temu przyszedł do Sao Caetano z Portuguesa Santista ), a także arbitra Anselmo da Costę, który w końcówce meczu ukarał go czerwona kartką za niepotrzebne pyskówki...

21:25, sergiuszbober
Link Dodaj komentarz »
Apertura 2005 - 1ra fecha

dobry początek sezonu...spośród wielkich tylko Racing nie odniósł zwycięstwa...o Boca już było...teraz troszczkę o pozostałaych członkach "Wielkiej Piątki":

River - bez fajerwerków, ale w miarę spokojnie pokonał Tiro Federal. W roli głównej, zgodnie z oczekiwaniami, wystapił "Muneco" Gallardo. Z dobrej strony, spośród nowych zawodników, zaprezentowali się San Martin ( ma być następcą Mascherano ) i chilijczyk Cristian Alvarez, nieco słabiej dwójka środkowych obrońców z przeszłością w Rosario - Loeschbor ( Central ) i Fernandez ( Newell's ). Na debiuty wciąż czekają Talamonti ( kontuzja ) i Oberman ( zawieszony )...W drugiej kolejce River zmierzy się z GyE w San Salvador de Jujuy.

Independiente - udany debiut trenera Falconiego...zwycięstwo 4 - 2 z Lanus...wszystkie gole dla Independiente padły po stałych fragmentach gry: trzy z rzutów karnych i jeden z rzutu wolnego...w zasadzie wszystkie karne były ewidentne...no, może ostatni przyznany został nieco na wyrost za rzekomy faul Romero na Aguero, ale nie może byc mowy o żadnym wypaczeniu wyniku. Kolejny rywal: Instituto

San Lorenzo - zwycięstwo 3 - 2 w meczu z obrońcą tytułu mistrzowskiego, to mówi samo za siebie...wydawało się że wszystko jest już załatwione...prowadzenie 2 - 1 w końcówce meczu, Velez w osłabieniu po wyrzuceniu z boiska Castromana za pyskówki...i nagle Seba Saja pozwala w zupełni idiotyczny sposób na to by Roly Zarate wyrównał...w 90 minucie spotkania...sędzia Claudio Martin dolicza trzy minuty...główkuje Cardoso. Gaston Sessa broni z najwyższym trudem...rzut rożny...ostre dośrodkowanie, Jonathan Botinelli przedłuża piłkę...na piątym metrze bez asyty obrońców dopada jej Walter Garcia, uderza mocnym wolejem. Tym razem Sessa był bez szans...Nuevo Gasometro szaleje...trzy punkty zostają w Bajo Flores...magia Gustavo Alfaro zaczyna działać...jeśli "Ciclon", pod jego opieką, zrobi w najbliższym czasie takie postępy jak te, które stały się dzięki niemu udziałem Quilmes, to drżyjcie najlepsi...nawet w sposobie zdobycia decydującej bramki widać ręke Alfaro - perfekcyjnie wykonywane stałe fragmenty gry to znak firmowy wszystkich prowadzonych przezeń zespołów. Za tydzień: San Lorenzo - Estudiantes w La Placie.

Sensacja: Reinaldo "Mostaza" Merlo zrezygnował z prowadzenia Estudiantes!!! Kto by się tego spodziewał, na dodatek tuż przed rozpoczęciem sezonu... Nie podano oficjalnych przyczyn, ale najprawdopodobniej poszło o sprawy finansowe. Czary goryczy dopełniło sprzedanie w ostatniej chwili Juana Krupoviesy do Boca...Następcą zostanie najprwdopodobniej Jorge Burruchaga...Mostaza zrobił z "Pincharratas" świetny zespół ( vide ostanie clausura i apertura )...Burruchaga, dysponujac o wiele słabszą kadrą i miniejszymi środkami, zbudował, nie bójmy się tego słowa, potęgę Arsenalu de Sarandi, któremu niestraszni byli River, Boca...Tak tak potęgę, uwzględniająć wspomniane okoliczności niesposób użyć innego określenia. Teraz czekają go nowe wezwania. Merlo, z pewnością, nie pozostanie długo bez pracy... 

13:46, sergiuszbober
Link Dodaj komentarz »
Boca - GyE( J ) 4 - 1
kończy się już pomału mecz w Bajo Flores. Boca prowadzi 4 -1 ( czwartą bramkę zdobył Palacio )...Koniec...świetni Bilos, Insua, Diaz...najlepszy? Zdecydowanie ten pierwszy, tuż za nim "Cata". Jeśli dodać do Bilosa Palacio okaże się, że najwięcej zawdzięczają nowi "Xeneizes" ekipie Banfield, w której ta dwójka rozwinęła się piłkarsko...można ostudzić troszeczkę gorące głowy, przypominając, że GyE(J) to beniaminek, ale jest świetnie...za tydzień na pewno nie będzie tak łatwo...Boca zmierzy się z mającym spore aspiracje Rosario Central...
01:43, sergiuszbober
Link Dodaj komentarz »
Nowe San Lorenzo

acha...może dodam dwa kawałki dotyczące "nowego" San Lorenzo, które w formie postów zamieściłem pod wiadomością "Gazety Wyborczej" o przejściu do "Ciclon" Paolo Montero...

no no no...coraz bardziej interesujące to "nowe" San Lorenzo: z tyłu twardy jak skała Montero, z przodu paragwajski weteran Cardozo ( czy powtórzy strzeleckie wyczyny z Meksyku? Tak bardzo wrósł w tamtejszy pejzaż piłkarski, iż trudno wyobrazic go sobie gdzie indziej...a przecież niegdyś grywał i w szwajcarskim Sankt Gallen i w chilijskim Universidad Catolica )... mnóstwo
głodnych "wilczków" ( Barrientos, Bottinelli, Lavezzi, Herrera, Peirone - to
własnie on, na początku Torneo Clausura, trzy razy bolesnie "ukąsił" Boca... ).
A i to nie wszystko. Są jeszcze renomowany bramkarz Saja,
niezmorodwany "Chacho" Coudet, doświadczony Messera, Kolumbijczyk Molina ( niegdyś członek świetenj ekipy DIM, gdzie grywał u boku takich tuzów jak Malher Tressor Moreno, John Javier Restrepo, David Montoya, Juan Fernando Leal ), znany z Dortmundu obrońca Juan Fernandez ( wychowanek Estudiantes - proszę wskazać miejsce gdzie wychowuje się lepszych obońców? ), Raul Saavedra...ten ostatni przybył z Quilmes wraz z ternerem Alfaro i, co tu dużo gadac, to własnie Gustavo jest, jak narazie, największym hitem transferowym o jaki wystarał się "El Ciclon" tej zimy ( to w końcu południowa półkula )...San
Lorenzo mistrzem? Hmmm...

Przy okazji tej pisaniny przekazać chciałbym pozdrowienia dla wszytkich
miłośników latynoskiego futbolu...nie jest ich chyba zbyt wielu. Świadczy o tym liczba postów, czy niemalże zerowa jego obecność w mediach ( nie tylko Polskich zresztą...) ale cóż...
Mała korekta. Herrera własnie został zgłoszony do torneo Apertura przez River. Rozmowy jeszcze trwają ( nie z San Lorenozo, a grupą przemysłowców
dysponujących kartą zawodniczą Herrery ), ale jest jasne, że po
zakontraktowaniu Cardozo wolnych miejsc w ataku San Lorenzo zrobiło się jakby mniej...Klub z Bajo Flores, w ramach swoistego odwetu, wpisał na oficjalną listę zawodników pierwszą opcję River w ataku - "Teclę" Fariasa, ale nikt nie wyobraża sobie, iż ten własnie zawodnik miałby opuścić Monumental...

00:35, sergiuszbober
Link Dodaj komentarz »
Apertura 2005 - początek

No właśnie...zaczyna się kolejny sezon futbolowy w Argentynie ( o pozostałych ligach chwilowo zamilczę ), a po tej stronie oceanu tradycyjna cisza...ciekawe dla czego ( brak chęci, hegemonia kulturowa, uprzedzenia??? )...ale nic to...Własnie w tej chwili Boca podejmuje beniaminka GyE Jujuy...niestey nie na La Bombonera, a na Nuevo Gasometro ( boisko San Lorenzo ). Wedłu "La Nacion" to spotkanie w którym Boca ma coś do udowodnienia. Nowy trener - "Coco" Basile ( wielkie nazwisko ), nowi zawodnicy - Bilos ( fenomenalny w Banfield, ze względu na swe pochodzenie kuszony obecnie przez reprezentację Chorwacji ), Insua ( to pierwszy rozgrywający z krwi i kości w Boca od czasów Romy'ego Riquelme ), "Cata" Diaz ( chyba najlepszy w tej chwili środkowy obrońca w Argentynie ), Marino ( stracone ostatnie pół roku, ale pamiętajmy ile wniósł do mistrzowskiej ekipy Newell's ), Krupoviesa ( ależ długo trwało "wyszarpywanie" go z Estudiantes...), nowe nadzieje...Boca to główny faworyt rozgrywek. Po ciężkim pierwszym półroczu i niepowodzeniach pod kierownictwem "Chino" Beniteza, pragnienie zatarcia złego wrażenia jest wyjątkowo duże. Pomóc ma w tym nie tylko zainwestowanie 11 mln $ w nowych zawodników, ale także wyraźne osłabienie odowiecznego rywala River Plate...ledwie kilkadziesiąt minut temu, tuż przed rozpoczęciem meczu w Bajo Flores, jeden z gości studia sportowego Radia Mitre stwierdził, iż Boca nigdy w historii argentyńskiego futbolu nie dysponowało taką przewagą siły ognia nad River ( rzecz jasna chwilowo tylko na papierze )...tak...no i co widzimy? Po pierwszej połowie Boca prowadzi 3-1, a mogło jeszcze więcej...świetnie gra Bilos...wszystkie gole padły po podaniach Insuy, wszystkie strzelone głową, w ciągu 4 minut...jasne, ze GyE(J) to nie Velez, Racing czy Central, ale wszystko rozwija się zgodnie z oczekiwaniami...  

00:32, sergiuszbober
Link Dodaj komentarz »
1 ... 46 , 47 , 48 , 49