Piłka nożna w Ameryce Łacińskiej. Argentyna, Brazylia, Kolumbia etc. Uwagi, analizy, komentarze, także konteksty pozasportowe.
Creative Commons License

BloGalaxia

Blogi Sportowe





Blog > Komentarze do wpisu
Szczery Carlitos u Susany Gimenez

Carlitos to oczywiście Carlos Tevez. Od kilku lat gwiazda boisk angielskich (niegdyś West Ham i Manchester United, teraz Manchester City), wcześniej błyszczący w barwach Boca Juniors. Pani Gimenez to z kolei argentyńska wersja Oprah Winfrey, prowadząca w telewizji Telefe najpopularniejsze talk-show nad La Platą.

Calos Tevez, jeszcze w barwach Boca Juniors, na okładce słynnego argentyńskiego miesięcznika sportowego El Grafico.

El Apache był wczoraj w dość refleksyjnym nastroju, dzięki czemu widzowie potraktowani zostali czymś więcej niż tradycyjną porcją przewidywalnych ekranowych pogaduszek.

Jeśli chodzi o kwestie czysto piłkarskie, Tevez znajmił, iż nastał kres jego konfliktu z trenerem albicelestes Sergio Batistą. Wiadomość to niewątpliwie znacząca, gdyż dzięki temu wciąż możliwy jest jego udział w zbliżającym się turnieju Copa America. Panowie spotkali się w Buenos Aires by szczerze porozmawiać i szybko doszli do wniosku, że w zasadzie nie ma żadnego problemu. Przyczyną niedawnych polemik - jak to często bywa gdy dyskutuje się za pośrednictwem mediów - były typowe, powstałe gdzieś na łączach, przekłamania.

Następnie Carlitos przeszedł do tematów osobistych i w związku z nimi padły słowa najciekawsze.

"W Manchesterze nie ma nic ciekawego do roboty. Wciąż słabo mówię po angielsku. Gdy za trzy lata wypełnię mój kontakt z City, na pewno nigdy tam nie wrócę. Nawet na wakacje."

Tevez oczywiście brał lekcje języka, ale - jak twierdzi - pokonała go nauka czasowników nieregularnych. W rezultacie najchętniej uczęszcza do jednej z włoskich restauracji, gdyż tam najłatwiej jest mu złożyć zamówienie. Odpadają też wyprawy do kina, bo trudno zabierać ze sobą tłumacza. Większość czasu spędza w wynajmowanym przez klub domu.

Prowadząca program - w swoim stylu - usiłowała przekonywać Teveza, by powrócił do nauki, tymczasowo rezygnując z prób opanowania feralnych czasowników...

Problemem jest także swobodne poruszanie się po mieście. Nie posiadający prawa jazdy Tevez skazany jest na korzystanie z usług szofera. Dla zainteresowanych istotny szczegół - zawodnik posiada Bentleya.

Sporo uwagi El Apache poświęcił także swojej rodzinie. Wspomniał, iż mozolnie odbudowuje relacje z byłą partnerką Vanessą, matką jego córek: "Rozstanie było błędem. Nie zdawałem sobie sprawy, że mam u boku tak wspaniałą kobietę". I dalej: "Męczy mnie sława. Osiągasz szczyt, wydaje ci się, że jesteś Bogiem, a krzywdzisz najbliższych. Moje córki wiele przeze mnie wycierpiały. Wielokrotnie błądziłem."

Najciekawsza wypowiedź całej rozmowy również rozpoczęła się spraw rodzinnych: "Pracuję po to, by moim córeczkom niczego nie brakowało. Mają jednak być świadome otaczającej je rzeczywistości i tego, że w Argentynie wciąż jest mnóstwo cierpienia."

Choć Tevez kilkukrotnie poruszył wątek tęsknoty za rodziną i przyjaciółmi ("Najlepiej czuję się w gronie 5-6 najbliższych przyjaciół, poznanych jeszcze w dzieciństwie"), zadeklarował - wbrew wcześniejszym twierdzeniom - że pogra w piłkę dłużej niż do 28 urodzin.

Dzięki prostolinijności reprezentanta Argentyny program jakich wiele okazał się czymś więcej. Widzom ukazał się młody, nieco zagubiony człowiek. Zdolny do tego, by otwarcie rozmawiać o swoich problemach: niemożności zaadaptowania się w nowym środowisku, kłoptach z nauką jezyka, tęsknocie za najbliższymi, czy bolesnych konsekwencjach nieprzemyślanych decyzji.

To także człowiek niepozbawiony społecznej wrażliwości, dobrze pamiętający skąd pochodzi i z jak niskiego pułapu rozpoczynał drogę na piłkarski szczyt. 

Tevez to oczywiscie wielka gwiazda, z milionami na bankowym rachunku - a jednak nie obwieszona złotem, zblazowana, czy zachwycona samym sobą.

Jaka szkoda, że gwiazdy współczesnego futbolu tak rzadko zdolne są do szczerości i otwartości à la Carlitos!

Na podstawie La Nacion i Noticias 24.

Strona Susany Gimenez.

PS Santos i Penarol Montevideo spotkają się w finale Copa Libertadores! To jak podróż w czasie - wspaniała gratka dla nostalgików. Któraś z wielkich piłkarskich firm odzyska po latach przerwy to najceniejsze klubowe trofeum Nowego Świata...

piątek, 03 czerwca 2011, sergiuszbober

Polecane wpisy

  • Pharrell Williams w Eretz Yisrael

    Nie będę się jakoś specjalnie rozpisywał... Po prostu, wersja robiącego ostatnio zawrotną karierę Happy z ulic, plaż i placów Tel Awiwu-Jafy jest moją zdecydo

  • Franciszek płaci jak Pan Bóg przykazał

    O tym, że w sercu Jorge Bergoglio klub piłkarski San Lorenzo zajmuje miejsce szczególne wiadomo nie od dzisiaj. Myliłby się jednak ten, kto sądzi, że ogranicza

  • Powrót marzeń "Nochala"

    Ów "Nochal" to oczywiście Lucas Viatri, który minionej nocy uratował nie tylko Boca Juniors, ale także śmiertelnie nudzących się kibiców. Do 68 min. spotkania R

Komentarze
Gość: pekesekere, *.adsl.inetia.pl
2011/06/03 13:18:24
jest może gdzieś zapis wideo z tego programu??
-
2011/06/03 13:29:13
!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!:-)))))
-
2011/06/03 13:32:34
@pekesekere
Fragment jest tutaj: www.youtube.com/watch?v=UZwfaOIDK_Y

@pavelczado
:-)))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))
-
Gość: pekesekere, *.adsl.inetia.pl
2011/06/03 13:42:49
przez ten argentyński akcent muszę cofać fragmenty :P
-
albiceleste10
2011/06/04 01:19:49
@ Pavel:

+1:)

@ Sergio:

Ja z Tevezem mam problem. Bo jak go słucham, to nawet jestem w stanie uwierzyć, że to taki właśnie nieco pogubiony, ale w gruncie rzeczy dobry chłopak. A potem zestawiam to z przebiegiem jego kariery i myślę sobie "człeniu, skoro ty tak bardzo tęsknisz za tą rodziną i za tą Argentyną, to nie trzeba było, tak z przypadku, zaraz po odejściu z Man Utd pakować manatków i wracać do Buenos?"
-
slawek.szymanski
2011/06/04 22:12:08
Zacny powrót.

Nie będę się licytował na ilość, liczy się jakość :)
-
2011/06/04 23:57:51

Jaka szkoda, że gwiazdy współczesnego futbolu tak rzadko zdolne są do szczerości i otwartości la Carlitos!

Tego zdania nie pisałeś chyba na poważnie. Tevez to pazerny gnojek, który brał udział w gangsterskim przekręcie Joorabchiana.
Transfer do West Hamu był nielegalny z co najmniej dwóch powodów. Oczywiście nasz biedny bohater nic o tym nie wiedział.
Szkoda też, że nie miał przy sobie zegarka, i nie zauważył, o której godzinie podpisywał dokumenty.

-
2011/06/06 12:34:23
@ albiceleste10
Rzeczywiście, jest coś na rzeczy.

@ gobokke
Wskazane przez Ciebie zdanie pisałem na poważnie.

Zgadzam się, że okoliczności transferów Carlitosa mogą budzić zastrzeżenia. Pytanie jaka w tym cyrku jest faktycznie jego rola? Nie mam zamiaru go usprawiedliwiać, ale mimo wszystko sądzę, że zręczniejszym negocjatorem/szantażystą (jak kto woli) jest w tym tandemie Joorabchian.

Powyższe kwestie w rozmowie z SG nie zostały jednak poruszone, a to co Tevez mówił na temat swojego życia osobistego wydawało mi się przekonywujące.

Oczywiście nie wykluczam, że mogłem paść ofiarą zręcznie manipulującego mediami cynika...