Piłka nożna w Ameryce Łacińskiej. Argentyna, Brazylia, Kolumbia etc. Uwagi, analizy, komentarze, także konteksty pozasportowe.
Creative Commons License

BloGalaxia

Blogi Sportowe





Blog > Komentarze do wpisu
Contepomi lepszy niż Messi?

Słowo wyjaśnienia: Poniższy tekst odnalazłem dzisiaj w archiwum Futbolin. Choć ukończony 29 czerwca 2010 r., nigdy nie został opublikowany. Dotyczy na tyle ciekawej osobowości, że - w mojej opinii - wart jest odkurzenia. Dodam, że od tego czasu argentyńska reprezentacja rugby z Felipe Contepomim w roli kapitana rozegrała trzy spotkania, notując zwycięstwo z Włochami oraz porażki z Irlandią i Francją. Oto tekścik:

Argentyna żyje południowoafrykańskim mundialem. To stwierdzenie banalne. Jednak nad La Platą uprawia się także inne dyscypliny sportu. Ot, choćby rugby. W minioną sobotę na stadionie Velezu Sarsfield popularne Pumy (Los Pumas) zmierzyły się z uchodzącą za najlepszą w Europie piętnastką Francji.

Goście zebrali tęgie lanie, przegrywając 41 - 13. W ten sposób Argentyńczycy zanotowali najwyższe w historii zwycięstwo nad Francją i zarazem siódme w ostatnich dziewięciu spotkaniach tych drużyn. Ponadto zatarli fatalne wrażenie, wywołane niedawną porażką w testowym dwumeczu ze Szkocją.

Bohaterem sobotniego spotkania był wspomniany w tytule łącznik ataku Felipe Contepomi, którego dwa przyłożenia śmiało konkurować mogą ze slalomami Leo Messiego. Naprawdę warto spojrzeć (pierwsze: 2.00 min. poniższego video; drugie: 3.43).

Poza przyłożeniami Contepomi skutecznie wykonał także trzy podwyższenia i pięć rzutów karnych. Na tym poziomie 31 punktów zdobytych w tak urozmaicony sposób to rzadki wyczyn.

Popularny Dr Phil to postać niebanalna. Urodził się w 1977 roku w Buenos Aires, gdzie w popularnym klubie Newman rozpoczął przygodę z rugby. W reprezentacji zadebiutował w 1998 w meczu przeciwko Chile. Szybko się w niej zadomowił, bo jeszcze w tym samym roku wziął udział w prestiżowych meczach z Francją i Walią. Zrobił na tyle dobre wrażenie, by na kilka sezonów trafić do angielskiego klubu Bristol.

Szczyt formy osiągnął kilka lat później, w barwach irlandziego Leinster, z którym dotarł do półfinału Pucharu Heinekena (odpowiednik piłkarskiej Ligi Mistrzów) w 2006 roku. Największe wrażenie wywarła jego postawa w spotkaniu 1/4 finału, gdzie przeciwnikiem ekipy z Dublina był broniący tytułu potentat francuskiego rugby Toulouse. Hardy porteno zanotował wówczas 21 punktów oraz zgarnął nagrodę dla najlepszego zawodnika meczu.

Rok później odegrał wiądącą rolę w wyjątkowo dla Argentyny udanych mistrzostwach świata. W meczu otwarcia Pumas pokonały faworyzowanych gospodarzy, a nasz bohater zdobył 12 z 17 uzyskanych przez nie punktów. O punkt mniejszy dorobek uzyskał w ostatnim spotkaniu fazy grupowej przeciwko innemu faworytowi - Irlandii. Łatwe zwycięstwa nad Gruzją i Namibią pozwoliły Argentyńczykom ukończyć rozgrywki w grupie D na pierwszym miejscu.

W ćwierćfinale odprawiona została Szkocja (11 punktów Felipe). Dopiero w kolejnej fazie ekipa znad La Platy trafiła na przeszkodę nie do pokonania - późniejszych mistrzów świata, reprezentację RPA. Bolesna była to porażka (13 - 37), oddająca ogromny dystans dzielący oba zespoły. Contempomi zagrał dobrze. Wykorzystał dwa rzuty karne i skutecznie podwyższył przyłożenie swojego brata Manuela. Rysą na jego występie był błąd z pierwsze połowy: w 7 min. spotkania, gdy Argentyńczycy po raz pierwszy postanowili śmielej natrzeć na Springboks, podanie Contepomiego przechwycił Fourie du Preez i po 70-metrowym rajdzie zdobył ustawiające przebieg meczu przyłożenie...

W meczu o trzecie miejsce Argentyńczycy ponownie spotkali się z Francuzami. Wynik 34 - 10 mówi sam za siebie, a ich łącznik ataku rozegrał wyborne zawody notując dwa przyłożenia, trzy podwyższenia (z pięciu wykonywanych) i jeden, skutecznie wykonany, karny. W sumie w całym turnieju uzykał aż 91 punktów, a lepszy od niego był tylko legendarny Południowoafrykańczyk Percy Montgomery.

Felipe Contepomi w pamiętnej potyczce z Francją rozegranej na stadionie Velezu Sarsfield. Fot. Rodrigo Nespolo/La Nacion

W kolejnych sezonach Dr Phil wzbogacił swoją listę sukcesów o triumf w Pucharze Heinekena, którzy przeszedł mu koło nosa kilka lat wcześniej. Niestety, nie zagrał w edynburskim finale. Szyki pokrzyżowała mu kontuzja odniesiona w półfinale przeciwko Munster. Zanim doszło do zerwania więzadeł, zdołał zdobyć dla swej drużyny drop-gola.

W tym samym sezonie 2008/09 został najlepiej punktującym celtyckiej Magners League, którą jego drużyna zakończyła na trzecim miejscu. Łącznie zdobył 150 punktów. Drugi w zestawieniu Walijczyk James Hook zdobył ich aż o 34 mniej.

Po półrocznej rekonwalescencji nastąpiła radykalna zmiana klimatu: z deszczowej Irlandii Contepomi powędrował na południe Francji do Toulonu. Tam znalazł się w cieniu wielkiego Anglika Johnny'ego Wilkinsona, na szczeście zaoszczędzone siły potrafił znakomicie wykorzystać w błękitno-białej koszulce reprezentacji.

Seria wiosenno/jesiennych (zależy z której półkuli spojrzeć) spotkań Argentyńczyków z Francją i Szkocją, która zinspirowała niniejszą notkę była swoistym powrotem Felipe w szeregi Los Pumas. Rozbrat z drużyną narodową - trwający od rozegranego w listopadzie 2008 r. meczu z Włochami - trwał aż 19 miesięcy. Spowodowały go oczywiście urazy: najpierw krótkotrwała infekcja, a później wspomniana ciężka kontuzja więzadeł.

Powrót nie był łatwy. Pokazały to obie potyczki ze Szkotami, ale w końcu wszystko wróciło na swoje miejsce. Uzyskane przez Contepomiego 31 punktów w meczu z Francją to argentyński rekord jeśli chodzi o test-mecze. Dzieli go z kordobańczykiem Jose Luną, który w 1995 r., także w Buenos Aires, zagrał równie dobrze przeciwko Rumunii. To zarazem najlepszy wynik w potyczkach z Les Bleus. Poprzedni rekordzista Santiago Meson zdobył w 1992 r. w Nantes o 10 punktów mniej...

Wspomniałem, że Dr Phil to postać niebanalna. Bez wątpienia w wymiarze sportowym potwierdza to powyższa próba przedstawienia jego sylwetki. Jest jednak coś jeszcze. Otóż niecodzienny pseudonim, którym posłużyłem się kilkukrotnie nie wziął się znikąd. Przez wiele lat karierę zawodowego rugbysty Contepomi łączył ze studiami medycznymi. Ukończył je w maju 2007 r. otrzymując dyplom dublińskiego Royal College of Surgeons. Następnie przez pewien czas pracował w tamtejszym Beaumont Hospital. Na usta cisnie się tylko jedno: chapeau bas!

We wrześniu 2011 r. w Nowej Zelandii odbędą się mistrzostwa świata w rugby. Oby dla Contepomiego i Los Pumas okazały się równie pomyślne, jak te sprzed trzech lat.

czwartek, 20 stycznia 2011, sergiuszbober

Polecane wpisy

  • Pharrell Williams w Eretz Yisrael

    Nie będę się jakoś specjalnie rozpisywał... Po prostu, wersja robiącego ostatnio zawrotną karierę Happy z ulic, plaż i placów Tel Awiwu-Jafy jest moją zdecydo

  • Franciszek płaci jak Pan Bóg przykazał

    O tym, że w sercu Jorge Bergoglio klub piłkarski San Lorenzo zajmuje miejsce szczególne wiadomo nie od dzisiaj. Myliłby się jednak ten, kto sądzi, że ogranicza

  • Powrót marzeń "Nochala"

    Ów "Nochal" to oczywiście Lucas Viatri, który minionej nocy uratował nie tylko Boca Juniors, ale także śmiertelnie nudzących się kibiców. Do 68 min. spotkania R

Komentarze
2011/01/20 17:59:26

Nareszcie!
Już nie mogłem się doczekać powrotu tego znakomitego bloga.
:-)
Idę zrobić sobie espresso i zabieram się za czytanie. To musi być celebracja. ;-)

P.S. Podczas mundialu pamiętałem o Los Pumas. Nie było Cię w necie, więc wrzuciłem mały komentarza na Czadoblogu.
2010/06/29 00:28:10
czado.blox.pl/2010/06/Ugc-Ugc-Ugc-Ugc-Ugc-Ugc.html

-
2011/01/20 19:36:19

(...) uchodzącą za najlepszą w Europie piętnastką Francji.

Tak to w czerwcu wyglądało, ale Francuzi pomimo zwycięstwa w Six Nations muszą uznać rok 2010 za nieudany. Widziałeś katastrofę na Stade de France? Drew Mitchell zniszczył ich w 10 minut.
www.youtube.com/watch?v=jmDo5suW7w8&feature=player_embedded
A propos Australii, która imponowała w końcówce roku, znakomicie prezentował się Kurtley Beale. Oj, będzie się działo na mistrzostwach świata.

(...) zatarli fatalne wrażenie, wywołane niedawną porażką w testowym dwumeczu ze Szkocją.

No właśnie, ta Szkocja i ten Dan Parks.
Jak pięknie Springbokke zacierali fatalne wrażenie na Twickenham. :-)

Południowoafrykańczyk Percy Montgomery

A nie może być Afrykaner Percy Montgomery? :-)

We wrześniu 2011 r. w Nowej Zelandii odbędą się mistrzostwa świata w rugby.

Za najciekawszą uważana jest grupa B z Anglią, Argentyną i Szkocją. Fajna będzie też grupa D. RPA i Walia oraz Fidżi, Samoa i Namibia.
Czekamy...
Jeszcze tylko 231 dni.

Contepomi lepszy niż Messi?

Przynajmniej nikt mu nie dał nagrody za rok 2010 na świecie. FIFA robi się coraz bardziej żarłoczna. Ciekawe, kiedy dziennikarze "France Football" odkryją, że zostali ograni jak dzieci.

P.S. Świetny tekst. Zapowiada się powrót na stałe?
P.P.S. Jakie wrażenia po Ashes?


-
2011/01/21 11:41:31
Witamy z powrotem!

PS. The Ashes - miazga. Trzy testy do jednej bramki. To już nie ta drużyna...
-
jmormul
2011/01/21 14:14:02
Świetnie, że wracasz. Mam nadzieję, że nie jest to tylko jednorazowy wyskok i teksty zaczną się pojawiać regularnie. Można na Ciebie liczyć?
-
slawek.szymanski
2011/01/24 17:35:43
Panie Sergiuszu.
Błagam o tekst na temat przyczyn niepowodzeń River Plate i Boca Juniors w ostatnich sezonach.
Pozdrawiam serdecznie.