|
|
Blog > Komentarze do wpisu
Czarodzieje z prowincji
Dzisiaj ponownie proponuję mały seans. Tym razem wybierzemy się do będącego bez wątpienia futbolowymi peryferiami brazylijskiego stanu Espirito Santo. Od kilku tygodni trwają tam rozgrywki Copa Espirito Santo 2009, które mają na celu wyłonienie drugiego reprezentanta stanu w przyszłorocznej edycji Pucharu Brazylii. Świat nie poświęca im wiele uwagi, choć powinien, bo zdarzają się tam prawdziwe cuda. Dodam od razu, w pozytywnym tego słowa znaczeniu. Oto w rozegranym 11 października meczu Rio Brano - Serra (3 - 0) padł gol zupełnie niecodzienny. W drugiej połowie, przy prowadzeniu 2 - 0, gospodarze (stanowy potentat) wykonywali rzut rożny. Piłka trafiła do stojącego tyłem do bramki autora obu wcześniejszych goli Ronicleya. Ten przyjął ją na pierś, po czym wykonał strzał przewrotką. Traf chciał, że piłka trafiła do Caio, który wykonał identyczny zestaw zagrań. Z tą drobną różnicą, że po jego przewrotce piłka znalazła się w bramce. Cóż za asysta, cóż za gol! Wszystko to obejrzeć można od 4:52 min. poniższej relacji. Akrobacje wspomnianych piłkarzy widać całkiem nieźle, ale nie liczcie na powtórki, zbliżenia, widoki z lotu ptaka etc. W tym czasie ekipy telewizyjne były gdzieś daleko, relacjonując kolejną porcję flaków z olejem w wykonaniu wielkich, ekscytujących, wspaniałych... Swoją drogą, ciekawe po ilu podobnych perełkach nie zachowały się żadne ślady? Zdecydowałem się na wklejenie skrótu całego spotkania, choć dostępne jest również video tylko z wspomnianym golem. Sądzę, że piłkarze z Espirito Santo zasługują na to, by poświęcić im nieco więcej uwagi i zapamiętać nie tylko przez wzgląd na niecodzienną bramkę. W meczu nie brakowało przyzwoitych zagrań, podbramkowych spięć, czy udanych dryblingów.
Zawodnicy Rio Branco awans do finału Copa Espirito Santo 2009 mają już w kieszeni, gdyż wygrali wszystkie dotychczas rozegrane spotkania. Drugim finalistą będzie Gremio Esportivo Laranjeiras lub Vitoria. Piłkarze tego drugiego klubu są w lepszej sytuacji, gdyż mają do rozegrania jeszcze dwa spotkania przy jednopunktowej stracie do GEL. Ich rywale wyjdą na boisko tylko raz, by zmierzyć się z Serra. Drugim reprezentantem Espirito Santo w Copa do Brasil 2010 będzie stanowy mistrz Sao Mateus, który w pamiętnym finale pobił Rio Branco. Pamiętnym, bo zakończonym sądowym sporem. Jednak o tym przy innej okazji... PS Przypominam, że smakowity kąsek na temat brazylijskiej futbolowej prowincji zaserwował nam ostatnio Tomasz Surdel. Jego tekst przeczytać można tutaj. czwartek, 22 października 2009, sergiuszbober
Komentarze
2009/10/22 20:55:16
Hej Polones!
Rzeczywiście, może zamiast "stanowy potentat" powinienem napisać "tradycyjna siła", czy coś w tym stylu... Ale niech im będzie, bo rzeczywiście rekord jest ich i pałętają się wciąż w ścisłej czołówce! ;) No właśnie, dlaczego u nas nie... Naprawdę myślę, że w tym skrócie widać trochę całkiem przyzwoitej piłki. W każdym razie takiej, przy której widz nie umiera z nudów. No ale jak widać poza nami nikogo to nie interesuje... |
Mimo wicemistrzostwa w tym roku bardziej liczą się chyba ostatnio: Serra, Vitoria, Linhares, Desportiva czy choćby tegoroczny mistrz Sao Mateus. Ale fakt, że Rio Branco zawsze jest gdzieś w czołówce.
Oglądając filmik zastanawia mnie, kiedy nasi kopacze osiągną taki poziom sprytu, odwagi, a przede wszystkim umiejętności, żeby strzelać takie gole, żeby się tak bawić piłką, a nie panikować, gdy nadarza się okazja... Dlaczego piłkarze z futbolowej prowincji umieją, a my nie?
Gdyby to się zdarzyło wczoraj w Lidze Mistrzów, to gola pokazywanoby jeszcze przez tydzień i a strzelec byłby kandydatem numer 1 do Złotej Piłki. :-)