Piłka nożna w Ameryce Łacińskiej. Argentyna, Brazylia, Kolumbia etc. Uwagi, analizy, komentarze, także konteksty pozasportowe.
Creative Commons License

BloGalaxia

Blogi Sportowe





Blog > Komentarze do wpisu
I tylko futbol psuje humor Argentyńczykom

Bez wątpienia ostatnie dni należą do najwspanialszych w dziejach argentyńskiego sportu. Juan Martin Del Potro wygrał US Open, bijąc w finale kandydata na tenisistę wszechczasów Rogera Federera, a Pumas, czyli reprezentacja rugbystów, została zaproszona do gry w Tri-Nations. Od 2012 roku rywalizować będzie z drużynami Australii, Nowej Zelandii i Republiki Południowej Afryki o tytuł najlepszej na południowej półkuli.

Na tym cudnym obrazku znaleźć można jednak rysy. Mówiąc dokładniej jedną pokaźną rysę, której na imię piłka nożna. W ostatnich spotkaniach z Brazylią i Paragwajem, jak powszechnie wiadomo, albicelestes zagrali koszmarnie. Trener Diego Maradona na obu pomeczowych konferencjach prasowych gładko wchodził w rolę szlachetnego rycerza zamkniętego w twierdzy, oblężonej przez żądnych krwi dziennikarzy. Piłkarze, tak na boisku, jak i poza nim przypominali gromadkę zdezorientowanych juniorów, a nie gwiazdy światowego formatu, za które uchodzą nie tylko nad La Platą. Efekt: piąte, barażowe, miejsce w tabeli. Zadanie na najbliższy czas: wcale nie rozpracowanie potencjalnego rywala w barażu, czyli całkiem solidnej Kostaryki, ale owego piątego miejsca utrzymanie.

Na tę kryzysową sytuację postanowił zareagować prezes AFA Julio Grondona, zwołując wczoraj serię spotkań z osobami kierującymi reprezentacją. Najpierw rano, w nieznanym miejscy gdzieś w centrum Buenos Aires, rozmawiał z sekretarzem technicznym (secretario tecnico) Carlosem Bilardo. Z kolei po południu słynny Narigon, już bez Don Julia, ale z jego wskazówkami w pamięci konferował w ośrodku treningowym Ezeiza z asystentami Diego Miguelem Angelem Lemme i Alejandro Mancuso. Towarzyszył im także pracujący z reprezentacją lekarz Donato Villani.

Narzucające się pytanie jest oczywiste: gdzie w tym czasie był Maradona?

Otóż D10S przebywał we... Włoszech, dokąd udał się w niedzielę wieczorem. Początkowo jego podróż przedstawiano jako wyjazd przynajmniej po części służbowy. Obok zabiegów mających poprawić stan nadwyrężonego kolana, selekcjoner rzekomo planował motywacyjne rozmowy z cześcią piłkarzy grających w Europie. Przy okazji kilku zawodnikom zamierzał oznajmić, że przynajmniej na jakiś czas z reprezentacją muszą się pożegnać. Dopiero wczoraj osobisty lekarz Maradony Alfredo Cahe (podobnie jak jego pacjent wyjątkowo barwna postać) poinformował, że tak naprawdę chodzi o wyjazd do spa, w celu zrzucenia pięciu kilogramów nadwagi. Dodał, że Diego towarzyszy w podróży jego aktualna partnerka Veronica. Jeśli wystarczy mu czasu, może faktycznie złoży wizyty kilku zawodnikom.

Grondona, który o planowanej przez Maradonę od miesiąca wyprawie poinformowany został w dniu wyjazdu, zareagował bardzo nerwowo. Bilardo miał ponoć usyłyszeć: "Skoro nie ma tutaj Diego, ty odpowiadasz za sprawy reprezentacji". Wypytywany przez dziennikarzy Narigon usiłował nadać tym słowom nieco mniej jednoznaczny wydźwięk: "Bardzo martwi mnie sytuacja reprezentacji, ale pracuję tak jak do tej pory. Jeśli Diego poprosi o radę, jestem do dyspozycji. Jeśli nie - nie będę się wtrącał. Decyzja o zmianach w składzie należy do niego".

Biorąc pod uwagę trudne położenie albicelestes wygląda to wszystko tragicznie: Grondona uderzył w stół, stwarzając wrażenie, że usiłuje coś robić; Bilardo, co w sumie zrozumiałe, nie ma zamiaru nadstawiać głowy za wywołany przez innych bałagan; Natomiast Maradona (naprawdę nie mógł przesunąć wyjazdu o dzień, czy dwa?) żyje w swoim zamkniętym świecie...

A świat to doprawdy dziwny. Nie ma w nim miejsca dla Lisandro Lopeza. W ataku, pomimo stałych niepowodzeń, wciąż wystawiana jest gromadka maluchów. Parę stoperów w kluczowym meczu z Brazylią tworzą koledzy z Velez Sarsfield: nieopierzony Nicolas Otamendi (jego brak doświadczenia widoczny był jak na dłoni przy trzeciej bramce dla canarinhos) i ociężały Sebastian Dominguez (obiekt kpin podczas występów w Corinthians). Zbawcy reprezentacji upatruje się we w sumie przeciętnym Jesusie Datolo. Uporczywie nie powołuje się Gonzalo Higuaina. Wreszcie jak z kapelusza wyciąga się weteranów Martina Palermo i Rolando Schiaviego, którzy pewnie mogą udanie pełnić role tzw. zadaniowców, ale w żadnym wypadku nie są zdolni samodzielnie odwracać losów trudnych eliminacyjnych spotkań.

Jaką drogą należy pójść znakomicie pokazują Brazylijczycy. Tam króluje podejście pragmatyczne: najpierw pojawił się pomysł na grę, póżniej Dunga wybrał odpowiednich wykonawców i canarinhos są już w finałach mistrzostw świata, na które za rok udadzą się w roli murowanego faworyta. Tymczasem Maradona prowadzi drużynę bez klarownego pomysłu, ulegając czarowi indywidualności, bądź dobierając graczy na podstawie zaledwie kilku w miarę udanych spotkań. Mam wrażenie, że gdyby wyżej wymienieni piłkarze popracowali powiedzmy przez rok z trenerem pokroju Dungi, dzisiaj Argentyńczycy też mogliby rozglądać się za sensowną bazą w RPA.

Niestety, czasu na zmiany jest niewiele. Do ciężkich spotkań z Peru i Urugwajem pozostał niecały miesiąc (w międzyczasie rozegrany zostanie jeszcze mecz towarzyski z Ghaną w Cordobie). Sądzę, ża Argentyna na mundialu mimo wszystko zagra, ale już dzisiaj wiadomo, że na trzeci triumf pod kierunkiem Diego Maradony nie ma co liczyć. W AFA czas skończyć z myśleniem magicznym (boski piłkarz = boski trener), zejść na ziemię i wybrać trenera z pomysłem oraz przywykłego do żmudnej roboty. W końcu argentyńska szkoła trzyma się całkiem mocno zarówno na poziomie reprezentacyjnym (vide sukcesy Gerardo Martino z Paragwajem, czy Marcelo Bielsy z Chile), jak i klubowym (Alejandro Sabella z Estudiantes). Kandydatów nie powinno zabraknąć...

PS O poziomie desperacji argentyńskich kibiców i mediów świadczą coraz bardziej fantastyczne propozycje zmian w składzie. Kilka goli strzelonych w Meksyku wystraczyło, by apelowano o powołanie Daniela Montenegro. Po pierwszym trafieniu w barwach Genoy Hernan Crespo ozanjmił, że czeka na telefon od Maradony. Sam Diego nagle przypomniał sobie o grającym w Napoli obrońcy Hugo Campagnaro (oczywiście wcześniej brakowało czasu, by go sprawdzić). Ponoć poważnie brany jest pod uwagę powrót do reprezentacji weterana Ariela Ortegi z River Plate... Osobiście też mam swój pomysł na reprezentację. W dwóch ostatnich meczach wystawiłbym w niebiesko-białych koszulkach Estudiantes de La Plata. Oczywiście z Sabellą a nie Maradoną w roli trenera. Ci piłkarze nawet z Brazylią i Paragwajem poradziliby sobie lepiej od drużyny zestawionej przez Diego, bo każdy z nich dokładnie wie, jakie zadania ma do wypełnienia na boisku.

PS1 Diego (i to w koszulce reprezentacji Brazylii!) oraz jego pracodawca, czyli AFA goszczą dzisiaj także na zaprzyjaźnionym blogu Tierralatina. Koniecznie zajrzyjcie!

wtorek, 15 września 2009, sergiuszbober
Komentarze
2009/09/15 14:53:34
czekałem na taką notkę
pozdro
-
Gość: jand, d020.multi-play.net.pl
2009/09/15 15:02:47
ortega? o matko to niech jeszcze poszukaja Burruchagi
Montenegro zdobyl pieknego gola w barwach Ameryki ale bez przesady
Właściwie wydawało mi się ,że juz pod koniec eliminacji AFA podaruje koło ratunkowe komus typu Bilardo albo Menotti.
Ale Sergiusz do walki z przeciwnikiem nadaje sie Bruce Willis - dlaczego AFA nie pomyślała o nim?
Strace w twoich oczach ale co tam : mam nadzieje ,że Argentyna nie awansuje.
Nauczy to cos być może federacje jeśli chodzi o zatrudnianie sternika.

ps a ja dla odmiany wysłałbym do boju GELP zwłaszcza z determinacją z okresu baraży o pozostanie ;)
-
2009/09/15 15:03:15
Tylko jak powiedzieć Diego , że jest słabym trenerem tak żeby się nie obraził ?
Nie ma szans , penwie i tak będą winni piłkarze ....
A MŚ bez Argentyny to byłaby strata .... chociaż według mnie Messi nie jest i nie będzie dobry jak Maradona , to jednak chciałbym zobaczyć ten jego geniusz ..
-
2009/09/15 15:05:45
a ja bym jeszcze Batistutę nakłonił do powrotu do piłki :D
-
Gość: Dawid VeB, bne78.neoplus.adsl.tpnet.pl
2009/09/28 19:46:47
No coz w kazdej innej Federacji juz by Go nie bylo ale jak widac w AFA sa jakies uklady ukladziki jak wszedzie zreszta.Mysle ze Argentina awansuje ale teraz pytanie po co skoro z taka gra to bedzie ciezko wyjsc z grupy.Jeszcze nie jest zapozno na zmiany ja osobicie na nowego Selekcjonera wybralbym Sergio Batiste.A co do Messiasza to za kilka lat bedziesz gadal co innego kolego bo Lionel Bedzie Najlepszym Pilkarzem w Historii ale trzeba jeszcze troszke na to poczekac.VISCA ALBICELESTES!!!!