Piłka nożna w Ameryce Łacińskiej. Argentyna, Brazylia, Kolumbia etc. Uwagi, analizy, komentarze, także konteksty pozasportowe.
Creative Commons License

BloGalaxia

Blogi Sportowe





Blog > Komentarze do wpisu
Zapraszam na wycieczkę...

... do miejsca znanego jak Tierra Latina.

Autor tego znakomitego bloga, od dawna zaprzyjaźniony z Futbolin Chilijczyk tym razem popełnił wpis na temat piłki nożnej.

Musicie wiedzieć, że temat ten poruszany jest przezeń niezmiernie rzadko. Jeśli jednak już się za niego zabiera, to pokazuje światu takie cuda jak mecz piłkarski na Wyspie Wielkanocnej!

Zapraszam tutaj.

piątek, 07 sierpnia 2009, sergiuszbober

Polecane wpisy

  • Pharrell Williams w Eretz Yisrael

    Nie będę się jakoś specjalnie rozpisywał... Po prostu, wersja robiącego ostatnio zawrotną karierę Happy z ulic, plaż i placów Tel Awiwu-Jafy jest moją zdecydo

  • Franciszek płaci jak Pan Bóg przykazał

    O tym, że w sercu Jorge Bergoglio klub piłkarski San Lorenzo zajmuje miejsce szczególne wiadomo nie od dzisiaj. Myliłby się jednak ten, kto sądzi, że ogranicza

  • Powrót marzeń "Nochala"

    Ów "Nochal" to oczywiście Lucas Viatri, który minionej nocy uratował nie tylko Boca Juniors, ale także śmiertelnie nudzących się kibiców. Do 68 min. spotkania R

Komentarze
2009/08/07 14:47:45
Sergio

Wspominasz u kolegi Chilijczyka o przerzuceniu się na krykiet. Świetna sprawa :-), tylko czy znajdziesz odbiorców? Ten sport to jakaś kompletna egzotyka dla Polaków.

Kilka lat spędziłem w UK i poznałem tę grę, ba, nawet nabyłem ją na PC :-) i regularnie wygrywałem Sussexem mistrzostwa hehe. Niestety opuściłem Anglię za szybko i nie zdążyłem spróbować tego na własnej skórze. A miałem sporo okazji, kolegy z Indii czy Sri Lanki namawiali, nawet sami Brytyjczycy, ale się nie udało. Teraz żałuję.

W Brazylii to już nie jest takie proste choć zdaje się jest jakiś klub krykietowy w Sao Paulo, spadek po Anglikach...

Nie wiem czy śledzisz polskie próby krykietowe. Na razie gramy w indoor krykieta (wersja 6-a-side) i sparnigujemy się z Czechami czy Słowacją :-D. Ale od czegoś trzeba zacząć.
-
tierralatina
2009/08/07 15:15:16
Ojoj... Bardzo dziekuje za taka reklame! :)

Zas co do krykieta w Ameryce Poludniowej, to krajem w ktorym najbardziej jest on popularny jest Argentyna. Co w sumie nie powinno dziwic, bo w Argentynie przyjela sie wiekszosc brytyjskich sportow, wystarczy wspomniec o rugby (cwiercfinalisci ostatnich mistrzostw swiata) i polo (najbardziej utytulowana reprezentacja swiata).
W Argentynie jest obecnie kilka stadionow krykietowych spelniajacych normy miedzynarodowej federacji. Sa miedzyklubowe rozgrywki. Jest reprezentacja narodowa, jest preznie dzialajaca federacja, ktora prowadzi m.in. szkolki krykietowe w stolecznych "villas", czyli slumsach. Sa nawet organizowane mistrzostwa Ameryki Poludniowej, ktore Argentyna regularnie wygrywa (i w ktorych poza nia regularnie bierze udzial tylko Brazylia i Chile).
Gdyby ktos bardzo byl zainteresowany, to najblizsza, krykietowa Copa Sudamericana odbedzie sie w chilijskim Vina del Mar w 2011 roku. :)
-
2009/08/07 16:28:06
Wyczytałem właśnie, że Argentyna jest jedynym ICC "associate member" z Ameryki Południowej, czyli może rozgrywać ODI i startować w Pucharze Świata podobnie jak Irlandia czy Holandia.

Brazylia (też Chile, Peru i Surinam) jest w niższej kategorii.

Polska nie jest nawet członkiem Europejskiego Związku Krykieta... szkoda
-
2009/08/08 11:19:24
Polones: zgadzam się, że blog o krykiecie miałby może z 10 czytelników i nie wiem, czy nie jestem nadmiernym optymistą; a tak serio, to czasami piłką jestem bardzo zmęczony... zresztą sam wiesz Polones, prowadzenie bloga to niewdzięczne zajęcie; inna sprawa, czy to w ogóle ma jakieś znaczenie, że Pan X gra jako skrzydłowy czy fałszywy skrzydłowy albo co powiedział Pan Y po jakimś tam meczu; ale może to tylko chwilowy kryzys ;)
A tak w ogóle to rewelacja, że lubisz krykieta! Śledzisz tegoroczne Ashes?

tierralatina: no proszę proszę Chilijczyku ;) U siebie rozprawiałeś w jednym z komentarzy ze znawstwem na temat wenezuelskiego baseballa, teraz fachowa wiedza na temat krykieta w Argentynie... Czyżbyś cierpiał wyłącznie na antyfutbolowe ukąszenie? ;)
-
2009/08/08 14:59:54

Przyznam, że nie śledzę, bo w Brazylii nie atakują mnie tego typu nagłówki. A z kolei nie jestem aż takim wielkim fanem, żeby samemu szukać wyników. Czasem zerknę, gdy usłyszę o Pucharze Świata, albo sprawdzam miejsce Sussex w tabeli. Gdy byłem w Anglii, wszystkich ogrywali :-).

Ashes oglądałem w 2005 bodajże (chyba wszystkie test-mecze) jak Anglicy zlali Australię 3-1. Następne już mniej, bo Australia demolowała Angoli. Teraz sprawdzam, bo mnie pytasz :-) o, widzę, że Anglicy prowadzą. Ale 4. test mecz... 102 all out! Masakra po prostu.

Często chodziłem oglądać mecze lokalnej drużyny Chichester Priory Park CC. Wtedy grali w Sussex Cricket League - Division One. Dziś niestety są w drugiej, ale liderują :-). Mają 3 seniorskie składy, 9 juniorskich i dwa dziewczęcę. A to małe miasteczko.

Wiem, że mają krykieta w SP, więc może zajrzę. Nigdy nie widziałem ODI, a oni zdaje się tylko taką formę preferują.

Mimo pobytu w Anglii nie pojąłem i już pewnie nie pojmę zasad rugby. Ten sport jest dla mnie zagadką.

Co do bloga, to fakt. Niewdzięczne to jest, ale mój jest taki bardziej informacyjny, bardziej ścisły, ogranicza się do jednej ekipy, więc jakoś mi łatwiej. Nie muszę się spinać. Zresztą ja nie jestem profesjonalistą, piszę tylko, żeby spróbować i języka nie zapomnieć, hehe.

Właśnie myślałem, zainspirowany "Tierra Latina", żeby coś takiego zrobić o Sao Paulo i Brazylii, ale nie wiem, czy dam radę. Pomyślę.
-
2009/08/08 15:16:25
Aaaa no tak Ashes z 2005 roku to było to! Do dzisiaj na wyspach wspominają to z łezką w oku ;)
Tak jak napisałeś, trwający mecz to jest masakra. Gdy to piszę stan jest taki:
England 102
Australia 329/6 (82.3 ov)
Australia lead by 227 runs with 4 wickets remaining in the 1st innings
Ale i tak z punktu widzenia Anglików jest dobrze, bo udało się im wygrać po raz pierwszy od 75 lat mecz w ramach Ashes na Lord's.
Tak się składa, że rugby też bardzo lubię. Dzisiaj szykuje się niezły mecz. RPA podejmuje w Kapsztadzie Australię w Tri-Nations...
Blog o SP i Brazylii to byłaby znakomita sprawa. Ale faktycznie, pracy będzie z tym mnóstwo...
-
tierralatina
2009/08/08 15:59:04
@polonests: Gdy nastepnym razem bede w SP to sie umowimy na piwo i wytlumacze Ci zasady rugby. Wbrew pozorom sa one dosc proste. W prorownaniu z takim krykietem, czy baseballem - bardzo proste. W dodatku znam je dosc dobrze, bo sam przez kilka lat w rugby gralem. A juz zupelnie nie potrafie zliczyc na ilu meczach rugby bylem. Te futbolowe zas pamietam dobrze - w calym moim zyciu byly dwa. I mysle ze ten akurat wynik nie ulegnie wielkiej zmianie... :) Choc chcialbym kiedys pojsc na jakies derby w Buenos Aires, ale to bardziej aby popatrzec na publicznosc, niz na murawe...

Co do pisania bloga o SP i Brazylii to swietny pomysl. Choc to prawda - wymaga to wielkiej wytrwalosci, zaciecia i cierpliwosci. Jesli sie jednak nie zdecydujesz, to zapraszam do mnie na "goscinne wystepy". Lamy TierraLatina sa zawsze otwarte na ciekawe teksty i relacje z regionu.

PS. Jeden z moich najwiekszych przyjaciol jest Anglikiem i pasjonatem krykieta. Ma Ashes na DVD i za kazdym razem gdy wspolnie wychodzilismy z jakiegos poimprezowego kaca, katowal mnie tymi nagraniami. :)
-
2009/08/08 16:18:56
Chilijczyku możesz rozwinąć troszkę wątek rugby? Komu kibicujesz (jeśli w ogóle), na jakie mecze chadzałeś, jaka była Twoja pozycja na boisku etc. W sumie tak bardzo mnie nie dziwi, że lubisz tę grę, bo o ile pamiętam jesteś z 3Miasta (Sopot? To byłoby Ogniwo?)...
A skoro przy 3Mieście jesteśmy, to pytanie kompletnie z innej beczki: lubisz IMTM? :)))

Skoro wątek krykietowy powrócił to robimy update:
England 102
Australia 406/8 (98.2 ov)
Australia lead by 304 runs with 2 wickets remaining in the 1st innings
-
2009/08/08 17:22:14
tierralatina:

O, dziękuję bardzo, pomyślę o tym. Chętnie bym coś od czasu do czasu "opublikował", a mam zawsze dużo fajnych spostrzeżeń, szczególnie na temat różnić między nami a Brazylijczykami.

Jakbyś był w Sampa to dawaj znać. Niewielu tu krajan, na palcach jednej ręki można policzyć Polaków jakich znam.

Co do rugby:

Nawet futbol amerykański swobodnie oglądam w TV, ale w przypadku rugby gapię się w ekran i nie rozumiem nic :-) Tzn. znam ogólną zasadę przemieszczanie się z piłką, ale chciałbym znać te przepisy bardziej dokładnie, żeby nie rozdziawiać geby za każdym razem, gdy jest przerwa w grze i nie wiem dlaczego.

Jeśli już mówimy o sportach "ekstremalnych" to niedawno widziałem coś, czego nigdy nie spodziewałem się widzieć w TV. Mecz POLO. Transmisja meczu Argentyna - Brazylia w polo. To chyba moja największa sensacja telewizyjna. Argentyna wygrała.

Ashes:

England 102 & 8/0 (3.4 overs)
Australia 445

Pewnie się skończy: Australia won by 100 runs & innings. Pogrom!
-
2009/08/08 18:22:41
Obawiam się, że możesz mieć rację Polones:
England 102 & 44/0 (17.1 ov)
Australia 445
I jeszcze to:
# England RR 2.56
# Last 10 ovs 27/0 RR 2.70
Kiepsko....

Za to w Kapsztadzie Australia przegrywa 26 - 10. Kolejny popis daje Morne Steyn, który do tej pory zdobył 21 punków...
-
2009/08/08 18:46:59
Choć ciągle bez autu.

Zakładając, że Anglia powtórzy wyczyn Australii z 1. "połowy" czyli 450 pkt, to Australia musiałaby zagrać koszmarnie swoją zmianę i nie zdobyć nawet 100 pkt, co jest rzecz jasna niemożliwe... Brak Flintoffa i Petersena robi swoje...

PS. O, a jednak , 2 auty w kilka minut.... ciekawe kiedy ostatni raz Anglicy przegrali by runs & innings
-
2009/08/08 18:52:29
Hej Polones, pewnie to widziałeś, ale pozwól, że przekleję:

22.5
Hilfenhaus to Bopara, OUT, two from two! Bopara is gone lbw, Hilfenhaus simply aims at off stump and Asad Rauf gives Bopara out.
RS Bopara lbw b Hilfenhaus 0 (1b 0x4 0x6) SR: 0.0
Here's Ravi Bopara, who is certainly under pressure to justify his No. 3 position
My initial reaction was that might have been too high but Hawkeye has it comfortably taking middle and off, no worries about the height. Good decision, then, by Asad Rauf and well bowled Ben Hilfenhaus.

22.4
Hilfenhaus to Strauss, OUT, gone! Hilfenhaus gets the first breakthrough with a ball that swings back in to Strauss and strikes him on the back thigh, Asad Rauf has no hesitation in raising his finger.
AJ Strauss lbw b Hilfenhaus 32 (78b 4x4 0x6) SR: 41.02

Nie jestem pewien, czy to było AŻ kilka minut... ;)

Przyznam, że bardzo podoba mi się to odpoczywanie of futbolu ! :)))
-
2009/08/08 19:08:25
No właśnie, to były dwie piłki :-D czyli góra 5 minut. Batsman musiał zejść, tamtem musiał wejść, to zajmuje im chwilę :-)

Czyli po zawodach.

Zadałem sobie trud i znalazłem. W tym roku Anglicy doznali jednej tylko porażki, z Indiami Zachodnimi na Jamajce. Ale jak. Pierwsza zmiana Anglia 318 W.Indies 392, Druga zmiana: Anglia 51 (!!!!) all out... West Indies won by an innings and 23 runs

Z Flintoffem, Pietersenem Straussem Panesarem, Harmisonem, Cookiem, Collingwoodem, itd - razem 51 pkt zrobili. Z czego Flintoff 24(!) :-)
-
2009/08/08 19:15:42
Ale trzeba przyznać, że relacje z krykieta to mają w necie fantastyczne. Nie trzeba oglądać w TV, żeby wiedzieć wszystko o meczu.

Aż mnie ochota bierze, żeby sobie zagrać w krykieta na pececie. "Oh, six, right to the bleachers!" :-D

Już 4 outy...
-
2009/08/08 19:23:17
Co do Colingwooda, to parę minut temu było tak:

27.6
Johnson to Collingwood, OUT, another one! Big, big inswinger from Johnson, that's an outstanding, fast, full ball that takes Collingwood in line with middle and leg and that's one of the easier lbw calls of this series.
PD Collingwood lbw b Johnson 4 (10b 0x4 0x6) SR: 40.00

Aaa widzę ze znowu napisałeś...;)
To prawda, jakość relacji internetowej oferowana np. przez www.cricinfo.com to rzecz dosłownie nie z tej ziemi...

Oj żałuję że nie widziałem tego spotkania ENG - WI. To przecież zupełnie niecodzienne na tym poziomie. 51 i już po wszystkich...

O... już 78/5 (30.0 ov) Ech...

Widzisz Polones, dzięki Futbolin wracasz do krykieta :))))))
-
2009/08/08 19:40:38
No to na dzisiaj tyle:
England 102 & 82/5 (32.0 ov)
Australia 445
A mało brakowało, by w ostatniej piłce tego overu było 6. North naprawde powinien ją złapać...
Polones, jeszcze raz dzięki za to krykietowe popołudnie! :)))
-
2009/08/08 19:49:16
Hehe, nie ma za co :-)

Może jutro też pogadamy. Pewnie będzie to jedna z wyższych porażek w historii, bo przecież reszta bandy więcej niż 30-40 pkt nie zrobi.

Muszę poszukać stadionu krykietowego w SP i się tam wybrać na mecz!
-
2009/08/08 19:59:07
:)
Pewnie, że jutro też możemy się sklikać.
Jeśli chodzi o wspomnianą przez Ciebie klęskę Anglii z WI, to można sobie obejrzeć to na YouTube.
Tutaj się zaczyna: www.youtube.com/watch?v=lZ2DnIze0OA&feature=channel_page
Ktoś kto to wrzucił ma trochę bałagan w nazwach video, więc lepiej oglądać to z jego podstrony. Tam można się łatwiej w tych chyba siedmiu fragmentach połapać.
Tak że jakbyś miał wolną chwilę, to polecam!
Pozdrowionka!
-
2009/08/08 20:35:03
He, he. Okazuje się, że te 51 runs przeciwko WI to jest 3. najgorszy wynik Anglików w historii. Brakło kilku do pobicia 45 z meczu przeciw AUS w 1887(!) :-)

A najwyższą porażką Anglików w historii było an innings & 332 runs z 1946 też przeciwko Australii. Czyli już nie pobiją rekordu :-)

cricinfo.com to jakiś kosmos.

PS. Oglądam sobie ten pogrom na Jamajce. Komentator mówi: Pietersen to geniusz, może zmienić obraz gry. Wytrzymał 3 piłki... :-)
-
2009/08/08 20:50:05
Aha, i jeszcze coś. Przypomniało mi się:

www.kiedrosport.blox.pl - tu często widuję wpisy o krykiecie czy rugby, też o futbolu amerykańskim.

Może cię to zainteresuje.
-
2009/08/08 21:20:50
Tak tak, kiedrosport znam. Jest ok. Była też wersja papierowa w poniedziałkowej Gazecie Sport, ale nie wiem czy jeszcze to dają...

Zaryzykowałbym twierdzenie, że cricinfo.com to najlepsza witryna dotycząca sportu w całym internecie. Przynajmniej wśród tych które znam...

Dobry ten fragment o Pietersenie ;)))) Ja sobie chyba też odpalę tę relację ;)
-
2009/08/08 22:24:24
No, właśnie poznałem niedawno ten Kiedrosport, ale autor nie wchodzi tam w dyskusje z czytelnikami i na jednym komentarzu się zwykle kończy.
-
2009/08/08 22:48:21
A no to lipa trochę...
Ale co tam! Mamy już gdzie gadać o krykiecie! :)
-
tierralatina
2009/08/09 18:35:48
@sergiusz: To byla czysto amatorska gra, gdzie kazdy probowal swoich sil na roznych pozycjach. Ja najczesciej jednak z numerem 6 lub 7, czyli jako flanker.
Co do Ogniwa masz racje - to wlasnie ten sopocki klub, wowczas mistrz Polski, zapoczatkowal moja fascynacje rugby. Tam tez zaliczylem piewsze juniorskie treningi.

Teraz nie mam swojej ulubionej druzyny. Na polskiej scenie rugby pozostal mi oczywiscie sentyment do Ogniwa, ale to juz cien klubu ktory tak ongis zawsze byl w scislej czolowce. Cieszy mnie jednak tez, ze w 3 miescie mamy teraz az 3 pierwszoligowe kluby.

Jesli chodzo o rozgrywki miedzynarodowe, to w sumie tez bardziej niz kibicowanie jakiejs konkretnej reprezentacji, liczy sie piekno tej gry. Jesli mialbym ulozyc ranking moich ulubionych nacji w rugby to wygladalby on chyba tak: 1. Francja 2. Argentyna 3. Nowa Zelandia 4. RPA 5. Anglia.

@polonests: Odpowiedzialem Ci u mnie na blogu. Ale generalnie, mysli i oby to myslenie przynioslo jakies owoce! ;-)
-
2009/08/10 12:24:22
Sergiusz:

No, i jak przypuszczałem: Australia won by an innings & 80 runs. Mówiłem o "100" :-) Się rozstrzelali pod koniec, partnership Broad - Swann 108 pkt...

W przypadku remisu po 5 teście, Australia zatrzymuje trofeum?

Tierralatina:

Myślę, że skorzystam z zaproszenia :-)
-
2009/08/10 13:06:20
Hej Polones,
Rzeczywiście, miałeś rację. Dzięki Broadowi i Swannowi Anglia zbliżyła się w okolice zachowania twarzy, ale czy rzeczywiście ją zachowała...?
Tak tak, jeśli będzie draw to Aussies zatrzymują miano zwycięzcy Ashes, bo z tym "trofeum" to jest tak, że ono sobie spokojnie cały czas leżakuje w Londynie. Zresztą co ja tutaj fachowcowi będę tłumaczył :)
Tymczasem Sampa nam sporo radości dostarcza, nieprawdaż? ;)))
-
2009/08/10 16:42:44
Prawdaż!

Teraz znowu dwa, trzy teoretycznie łatwe mecze. A potem najważniejszy rywal. Na Morumbi!!! Oj, czeka nas jeszcze sporo radości.

A Anglicy zostali zmiażdżeni. Na Australię nie ma mocnych. I tak ich zawsze na wierzchu...