Piłka nożna w Ameryce Łacińskiej. Argentyna, Brazylia, Kolumbia etc. Uwagi, analizy, komentarze, także konteksty pozasportowe.
Creative Commons License

BloGalaxia

Blogi Sportowe





Blog > Komentarze do wpisu
Kryzys argentyński

Ceniony publicysta Gazety Wyborczej Rafał Stec pociesza dzisiaj na swoim blogu nie mogących pogodzić się z bratysławską porażką kibiców reprezentacji Polski, informując o kryzysie reprezentacji Brazylii. Być może dodatkową pociechą dla fanów biało-czerwonych będzie wieść o kryzysie trawiącym reprezentację największych rywali Canarinhos - Argentyńczyków. Kryzysie, który właśnie pochłonął swą pierwszą ofiarę, gdyż po środowej porażce 0 - 1 z Chile do dymisji podał się trener Alfio Basile. Cudze nieszczęścia nie powinny cieszyć, ale zawsze na duszy nieco lżej, gdy problemy trapią tych, którzy z definicji wydają się ich nie mieć.

Wydaje się, że przeżywającego swoją drugą przygodę z Albicelestes trenera pogrążyły nie tyle fatalne wyniki (ostatnie, obok wspomnianej potyczki z Santiago, mecze o stawkę: 1 - 1 z Ekwadorem, 0 - 0 z Brazylią, 1 - 1 z Paragwajem, 1 - 1 z Peru i wyszarpane 2 - 1 z Urugwajem), co styl gry zespołu. A w zasadzie jego brak. Stan rzeczy dodatkowo skomplikowały nieporozumienia trenera z częścią zawodników, co sprawiło, że w ostatnich tygodniach Basile wydawał się być swoją rolą straszliwie znużony i w efekcie niezdolny do podjęcia prób ratowania sytuacji (powołania Bergessio, czy Sanda były raczej wynikiem presji mediów i kibiców, niż przemysleń zagubionego Coco). Wyraźnie załamany biernością swoich graczy w meczu z Chile pokusił się o gorzki komentarz: "Wyglądało to tak, jakby piętnastu Chilijczyków grało przeciwko dzięsieciu Argentyńczykom". Wzburzony podważaniem zaangażowania piłkarzy w grę Leo Messi oddał cios oznajmiając, że ci zupełnie nie rozumieli o co chodzi trenerowi, stąd fatalne występy. Gdy wracający do klubu Pulga lądował w Barcelonie, cała Argentyna komentowała decyzję Basile. Jego rozgoryczenie było tak duże, że nie dał się namówić na symboliczne wykonywanie obowiązków selekcjonera do końca roku.   

Miguel Angel Russo jako trener Velez Sarsfield. Rzeczywiście, miał wówczas sporo powodów do radości... Fot. www.muyvelez.com.ar

Wśród potencjalnych następców najwyżej stoją akcje aktualnego trenera San Lorenzo (lider ligowej tabeli) Miguela Angela Russo, który uchodzi za najwybitniejszego szkoleniowca średniego pokolenia w Argentynie. Gdyby ten nie zgodził się na objęcie reprezentacji, prawdopodobnie rola ta przypadnie Sergio Batiście, opromienionemu olimpijskim złotem z Pekinu. W każdym razie Russo na pewno pozostanie do końca Torneo Apertura w San Lorenzo, ale świetnie zorientowani twierdzą, że jest już po słowie zarówno z władzami AFA, jak i zarządem klubu z Boedo. Batista szykowany jest ponoć do roli asystenta.

Inne kandydatury to Ramon Diaz, Carlos Bianchi i Digeo Simeone. Wspominam o nich jedynie z kronikarskiego obowiązku, gdyż rola ta raczej nie jest pisana żadnemu z nich. Diaz to wyjątkowo trudny charakter, Bianchi nie zamierza wracać ze spokojnej emerytury, a Simeone chyba wciąż jeszcze brakuje doświadczenia.

Czego więc spodziewać się po Russo?

Stawiałbym na umiejętnie kontrolowaną pokoleniową rewolucję. Szczególnie jeśli do pomocy faktycznie dostanie Batistę. Bezkompromisowość i odwaga pierwszego, połączona z doskonałym rozeznaniem wśród talentów z młodszych roczników drugiego na pewno spowoduje, że część spośród niezadowolonej z Basile starej gwardii zakończy przygodę z reprezentacją. Oczywiście z powodu zadufania i buntowniczych skłonności, gdyż Russo lubi pracować w zupełnym spokoju. Z wybitnie utalentowaną młodzieżą powinien poradzić sobie bez problemu, dzięki świetnym zdolnościom psychologicznym (potwierdza to m. in. odrodzenie się pod jego okiem niesfornego Riquelme).

Warto podkreslić, że Russo ma ogromne doświadczenie w rozwiązywaniu poważnych kryzysów: swego czasu z otchłani ascenso wydobył Lanus, a całkiem niedawno rozbity po współpracy z byłym trenerem reprezentacji Meksyku Ricardo La Volpe zespół Boca Juniors doprowadził do triumfu w Copa Libertadores. Potrafił także stworzyć właściwie z niczego doskonale grające zespoły Rosario Central (dwukrotnie) i Velez Sarsfield

Czasu do mudialu zostało sporo. Postaci wokół których budować można nowy zespół też nie brakuje. Wiele wskazuje na to, że za dwa lata odnowiona i głodna sukcesów ekipa tandemu Russo - Batista bić będzie się o najwyższe cele.

PS Hej Paweł! Dopiero przed momentem zorientowałem się, że to Ty popełniłeś komentarz do notki o Marcelo. Sądziłem, że to jakiś fan Wisły zostawił po sobie ślad jeszcze we wrześniu. Tak czy inaczej Twoja prośba została spełniona. Mam nadzieję, że w sposób zadowalający ;) Serdeczności, S.

piątek, 17 października 2008, sergiuszbober
Komentarze
2008/10/17 18:17:33
Faktycznie, ostatnie dokonanie mojej ulubionej narodowej druzyny(po Polsce oczywiscie), mocno ponizej normalnego poziomu. Nie wiem czy to wina trenera, ale styl i winiki zupelnie dalekie od mozliwosci tego teamu. Przeciez Argentyna ma w tej chwili - moim zdaniem - najzdolniejsza i najlepsza mlodziez. Wybitnych seniorow rowniez nie brakuje, wiec o co chodzi?
Ostatnie M.S. pokazaly, ze nawet przy wybitnej druzynie, zle decyzje trenera moga zdecydowac o wyniku. Wciaz pamietam Argentyne, ktora swoim poziomem i blyskotliwoscia w pierwszych meczach, zachwycala kibicow. Pozniej z meczu na mecz bylo tylko gorzej.
Mam nadzieje, ze nowy trener pouklada te klocki w jedna calosc, i znowu zobaczymy skuteczna i pieknie grajaca Argentyne.
Pozdrawiam.
-
2008/10/17 21:57:06
Niezależnie od tego kto by tym trenerem nie został (czytałem, że jedyne poważne opcje to wspomniani Russo i Batista, z których bez dwóch zdań ten pierwszy wydaje się być zdecydowanie bardziej odpowiednim kandydatem) to już teraz można stwierdzić, że do wszystkich fanów albicelestes Mikołaj w tym roku zawitał gdzieś dobre dwa miesiące przed czasem. Marzyła mi się ta chwila ale jako człowiek małej wiary nie wierzyłem, na szczęście rzeczywistość przerosła moje najśmielsze oczekiwania - będzie nowy trener. Naprawdę jest się z czego cieszyć, bo gorzej prowadzić drużyny niż robił to Basile się po prostu nie dało. Dał się poznać jako osoba podejmująca fatalne i irracjonalne decyzje, jako osoba nie potrafiąca wyciągać dosłownie żadnych konstruktywnych wniosków z własnych błędów, które kibiców doprowadzały do szału i łez rozpaczy, jako osoba kompletnie niereformowalna będąca zakładnikiem swojej archaicznej myśli szkoleniowej. Chyba każdy kibic reprezentacji Argentyny miał już serdecznie dość grania ósemką defensywnych zawodników, wystawiania na bokach obrony nominalnych środkowych obrońców, a na bokach pomocy środkowych pomocników. Dość ustawiania całej taktyki pod jednego li tylko gracza, który w ciągu minionego roku grał jak paralityk. Jakiejś większej rewolucji rzecz jasna nie należy się tutaj spodziewać ale pewnia hierarchia powinna jak sądzę zostać tutaj zachwiana. Carrizo definitywnie powinien zostać teraz bramkarzem nr 1 (zramolały Pato nie ma co liczyć na jakąś większą przychylność nowego selekcjonera), najprawdopodobniej nr 1 wśród napastników przestanie być Tevez, którego akcje w MU lecą na łeb na szyję (poza tym w kadrze jego skuteczność jest bardzo słaba). Zanetti z Heinze raczej w ogóle mogą wypaść z obiegu (no chyba, że ten drugi będzie jakąś opcją na środek), bo z takich graczy na boku obrony to Argentyna już dawno nie ma żadnego pożytku. Innym zawodnikiem, którego akcje mogą gwałtownie spaść jest Cambiasso będący chyba najbardziej bezbarwnym argentyńskim reprezentantem. Oczywiście pojawią się nowe twarze, niektóre być może na dłużej. Przede wszystkim szansę dostanie Gonzalo Rodriguez, być może i Garay bo po tym jak urazu doznał Gaby Milito środek obrony cały czas nie spisuje się zbyt pewnie, a eksperymenty z Burdisso, Coloccinim czy Diazem nie bardzo się sprawdzają. Z nowych twarzy albo takich pojawiających się jakoś epizodycznie zapewne ponownie ujrzymy w kadrze Lucho, który w skutek żenująco słabej postawy Romana i w zasadzie braku innych wartościowych zawodników mogących poprowadzić grę reprezentacji może jakoś bardziej zaistnieć w tej drużynie. Poza tym Higuain, Zarate i Lavezzi dostaną swoje powołania, może Banega no ale raczej będą jakieś uzupełnienia a nie kandydaci to pierwszej jedenastki (ew. Pocho Lavezzi mógłby mieć tutaj jak sądzę jakiejś większe szanse).
-
2008/10/17 23:13:45
Niemal w 100% zgadzam się z Xeneize. Nareszcie*! Powrót Basile na stanowisko selekcjonera od początku wydawał mi się pomysłem chybionym. Niestety, okazło się, że miałem rację.

Russo mi żal. Tzn. żal mi Cuervos bez niego. Szkoda, wychodzi na to, że jego przygoda w Boedo potrwa tylko jeden turniej...

* To teraz czekam na dymisję jeszcze jednego selekcjonera, który zamyka się w archaicznych pomysłach taktycznych, nie może się dogadać z częścią zawodników, jego drużynie brak stylu i generalnie robi wrażenie, jakby się mocno pogubił;)
-
2008/10/17 23:46:06
Albiceleste: Masz na myśli Dungę? ;)
Albiceleste+Xeneize: Może pokusilibyście się o zestawienie Waszych optymalnych argentyńskich "jedenastek"?
Oczywiście pozdrawiam obu Panów!

Też uważam, że najbardziej poszkodowane będzie San Lorenzo. Zresztą operacja z Basile tak naprawdę niczego nie dała reprezentacji, przy okazji destabilizując Boca, czego skutki odczuwane są tam moim zdaniem do dzisiaj...

-
2008/10/18 01:16:18
@ Sergio:

Masz na myśli Dungę? ;)

Nie, nie. Mnie tam Dunga pasuje;p

Może pokusilibyście się o zestawienie Waszych optymalnych argentyńskich "jedenastek"?

Wpuściłeś mnie z tym trochę. Pomyślałem i wymyśliłem coś takiego: (4-2-2-2) Carrizo - San Roman, Re, Demichelis, Diaz - Mascherano, Ledesma - Di Maria, Messi - Aguero, Sand. Zaznaczam, że zdaję sobie sprawę, iż jest to mocno kontrowersyjne zestawienie (boki obrony!) :) Niemniej jednak, z chęcią obejrzałbym kiedyś taki zespół w akcji.
-
2008/10/18 01:31:29
To może zbyt pochopne, ale postawiłbym na Diego Pablo Simeone.
To nie będzie drugi van Basten czy Donadoni.
Ten boiskowy twardziel i charyzmatyczny kapitan okazał się, w stosunkowo krótkim czasie nadspodziewanie dobrym trenerem.
Wierzę, że będzie prowadził własną politykę kadrową, bez oglądanie się na wszechobecnych fachowców i dziennikarzy.

Według mnie doktryna Argentyny na mistrzostwa 2010 powinna być (prawie) taka sama jak reprezentacji Włoch w 2006 i (UWAGA!) reprezentacji RPA w rugby w 2007 roku. W obu mistrzowskich zespołach 100% zawodników grało w swoich rodzimych ligach. W dodatku zespół z Afryki był... hmm, bardzo niepoprawny politycznie (dominacja białych, w tym Afrykanerów).
Mamy przecież do czynienia z zespołem NARODOWYM, w którym muszą występować inne więzi, niż tylko ekonomiczne.
Zdaję sobie sprawę z tego, że nie można pominąć Messiego czy Aguero, ale drużyna, która chce sięgnąć po mistrza, w przeważającej części powinna składać się z graczy występujących w Primera Division Argentina. Tylko tacy zawodnicy oddadzą życie na murawie, aby zyskać sławę i udowodnić, że nie są gorsi od swoich kumpli kasujących grube miliony w Europie. W przeciwnym wypadku jak zwykle Argentyna będzie najlepsza, ale w... mundialowych skarbach kibica.

Na początek wyrzuciłby z kadry cwaniaczków pazernych tylko na kaskę - Teveza i Mascherano.
Później olałbym mecze towarzyskie w Europie (pomimo późnej pory i lampki koniaku jestem całkowicie świadomy tych słów :-)). Mistrzostwa odbędą się na półkuli południowej. W RPA podobnie jak w Argentynie będzie wtedy zima.

P.S. Rewelacje ostatniego Euro - Rosja i Turcja to były drużyny składające się głównie z graczy rodzimych lig, a w Argentynie potencjał jest przecież dużo większy.
-
2008/10/18 02:05:12
Sergio, albiceleste ma rzecz jasna na myśli Leo w czym oczywiście nie jest odosobniony.

Moja idealna jedenastka na dzień dzisiejszy to:
1) bramka - Carrizo, czyli oczywista oczywistość
2) środek obrony dwójka Gonzalo Rodriguez - Demichelis (Gaby Milito nawet w formie mnie nie przekonywał, a Garay to jeszcze nie ten level - resztę kandydatów pokroju Burdisso, Coloccini czy Diaz można sobie śmiało darować, jest jeszcze niby Heinze, którego zawsze lubiłem ale ostatnio gra wręcz katastrofalnie)
3) prawa obrona - tutaj słabo, Zanetti to emeryt grający padakę, a Zabaleta mimo wszystko jest jeszcze chyba za słaby, chyba próbowałbym tutaj kogoś wyróżniającego się z ligi
4) lewa obrona - tutaj wygląda to trochę lepiej, w Europie chyba nieźle grają Monzon, Grimi, Ansaldi, a z tych grających w Argentynie jakoś tak zawsze podobał mi się Mareque z Inde
- generalnie przy braku jakichś takich bardziej wyrazistych postaci na bokach obrony postawiłbym chyba na trójkę z tyłu zamiast brać kogoś na siłę
5) na środku pomocy spróbowałbym dwójkę Gago - Lucho, w odwodzie widziałbym jeszcze Mascherano i Banegę (wbrew temu co twierdzi sam Diego Maradona wcale nie uważam aby Mascherano był nietykalny, szczególnie że w kwestii odbiorów i przechwytów Gago cały czas notuje postępy), całą resztę z Cambiasso na czele bym sobie odpuścił
6) prawe skrzydło oczywiście Messi
7) lewe skrzydło ktoś z grupki Lavezzi, Di Maria, Palacio - chętnie spróbowałbym tego ostatniego, ciekawą opcją byłby chyba też Jesus Datolo
8) support striker - Kun Aguero, za nim widziałbym ew. Zarate i Higuaina
9) na pozycji nr 9 zdecydowanie Lisandro Lopez
-
2008/10/18 02:16:25
@ Gobokke:

Simeone:
Tak, pewnie, ale chyba jeszcze nie teraz. Ja bym w ogóle nie miał nic przeciw takiemu rozwiązaniu, że skoro już Russo musi opuścić CASLA (cóż, konieczność wyższa), to niech DPS go zastąpi najpierw w klubie (czy jemu się kontrakt w Riverze jakoś teraz nie kończy?;), nawygrywa się ile wlezie:) a potem zmieni go także w kadrze i zatriumfuje z Albicelestes w 2014tym. Ale by było ;)))

Według mnie doktryna Argentyny na mistrzostwa 2010 powinna być (prawie) taka sama jak reprezentacji Włoch w 2006 i (UWAGA!) reprezentacji RPA w rugby w 2007 roku. W obu mistrzowskich zespołach 100% zawodników grało w swoich rodzimych ligach.

Nawet, gdyby była to właściwa idea (w przytpadku Argentyny niezbyt mi się tak wydaje), to jest jeden poważny problem. Tę drużynę trzeba budować już, zaraz. I tak jest późno. I nawet, jeśli by ją obecnie oprzeć niemal wyłącznie o zawodników "z domu", to większość z nich za te dwa lata tak, czy inaczej, będzie kosić kasę w Europie. Taka smutna prawda.
Nie wydaje mi się, aby przykłady Włoch, Rosji i Turcji miały tu zastosowanie. Squadra Azzurra ma ogromną siłę przebicia, ale Serie A jest wciąż na tyle silna, że w większości przypadków potrafi utrzymać swoich graczy. Natomiast występy w kadrach Rosji i Turcji nie mają aż takiej mocy marketingowej, by wyciągać automatycznie zawodników ze stosunkowo słabszych lig tych krajów. A w Argentynie jest tak pół na pół. Gra w kadrze Albicelestes sprawie, że dany piłkarz jest zwykle bardzo pożądany przez europejskie potęgi. Niestety, liga nie ma takiej siły, by podobnych zawodników zatrzymywać...

-
2008/10/18 02:24:55
@ Xeneize:

Odniosę się tylko tam, gdzie mam wątpliwości:

2. Darować sobie Diaza i dać Rodriguezowi pewny plac? Nie wiem. Co do Burdisso i Colocciniego (zwłaszcza) - zgoda.

3. i 4. generalnie przy braku jakichś takich bardziej wyrazistych postaci na bokach obrony postawiłbym chyba na trójkę z tyłu zamiast brać kogoś na siłę

Też mi to wpadło do głowy (stąd zresztą San Roman i Re po bokach), ale... jak grałbyś trójką z tyłu bez żadnego defensywnego zawodnika na flance?

5. Nie lubię Lucho. Nie wiem czemu. Gago przegrał u mnie z Ledesmą o włos.

9. Nooo... dobra. Ale Sanda w kadrze i tak chciałbym więcej.
-
2008/10/18 08:38:16
dzięki i pozdr, Sergiusz
-
2008/10/18 08:56:42
2. Gonzalo to bez dwóch zdań czołowy środkowy obrońca La Liga. W zeszłym sezonie z Godinem tworzył tam chyba najlepszą parę stoperów. Teraz też zaczął z bardzo wysokiego pułapu notując bardzo udane występy w La Liga i CL (szczególnie ten z MU). Diaz to nie ta półka. Dla mnie to nic więcej jak solidny rzemiecha.
3 i 4. Jakbym miał grać trójką z tyłu to chyba zrobiłbym to na podobieństwo tego co gra Bielsa z Chile, czyli 3313. Na bokach w drugiej linii postawiłbym na zawodników, którzy potrafią grać zarówno do przodu jak i grać dobrze w defensywie (np. z prawej strony można by wystawić Lucho, z lewej Datolo albo Escudero, może znalazłoby się tu miejsce dla kogoś takiego jak Maxi Rodriguez, można by też tutaj wyciągnąć do przodu jakiegoś bardzo ofensywnie grającego bocznego obrońcę - tak jak kiedyś robili to Sorin i Zanetti, np. Monzona albo Zabaletę). Gdybym miał grać takim ustawieniem trochę kusiłoby mnie aby pomiędzy drugą linią a napadem ustawić Pablo Aimara kosztem jednego z napastników albo lewoskrzydłowego (wtedy byłoby to chyba coś na kształ 3322).
5. Lucho to jedyny zawodnik z tych mogących grać na środku, który nie dość, że posiada bardzo dobry przegląd pola to jeszcze dysponuje solidym kropnięciem z dalszej odległości, poza tym jego wielkim atutem jest uniwersalność. Jakby na niego nie spojrzeć to jest to zawodnik zdobywający gole. W kadrze ostatnio zawodził, pytanie tylko czyja to głównie wina - jego samego czy może trenera, który nie potrafił znaleźć mu optymalnej pozycji na boisku? Ledesma? Nie wiem czy masz na myśli tego z Lazio czy tego SanLo, ale mniejsza z tym, bo ja żadnego z nich nie tylko nie widzę w pierwszym składzie ale nawet w tej szerokiej kadrze (4 środkowych to moim zdaniem zupełnie wystarczająca ilość)
9. Widzę, że z tym Sandem to na poważnie było. Owszem w lidze coś tam trafia ale tak naprawdę zupełnie nic szczegółnego sobę nie reprezentuje. Nie wyróżnia się jakoś szybkością, zwrotnością, techniką, dryblingiem, tężyzną na tle innych. Nie ma jakiegoś bardziej imponującego strzału nawet z tej swojej mocniejszej nogi, a co tu dopiero mówić o dwóch. Jego gra głową też nie robi większego wrażenia. Basile ostatnio na środku ataku bez więszego powodzenia próbował Lisandro, Cavenaghiego (ci dwaj zaliczyli niestety jedynie jakieś mało istotne epizody), Milito, Cruza i Denisa. Myślę, że mimo mniejszych bądź większych wad każdy z nich ma zdecydowanie więcej atutów po swojej stronie niż Jose Sand, którego ostatnie powołanie do kadry uznaję za jedno z najbardziej kuriozalnych za całej drugiej kadencji Basile.
-
2008/10/18 12:24:34

@xeneize

Pamiętasz Argentynę na MŚ w 2002 r. Tam też grano coś w stylu proponowanego przez Ciebie 3-3-1-3 lub 3-3-2-2 (z Zanettim i Sorinem). A jak się skończyło? Na 3-6-1. Moim zdaniem taktyka z trzema obrońcami jest zbyt ryzykowna (vide dwumecz Napoli-Benfica).

@albiceleste 10

...większość z nich za te dwa lata tak, czy inaczej, będzie kosić kasę w Europie. Taka smutna prawda.

Niestety, tego właśnie najbardziej się obawiam. Ale próbować trzeba. Gwiazdy z Europy będą gromić w meczach grupowych, ale mistrzostwa nie zdobędą.
-
2008/10/18 12:49:34
Ustawienie 3313 Bielsa zaczał stosować dopiero po MŚ 2002 (Ateny i Copa America w 2004), wcześniej trochę inaczej to wyglądało - coś bardziej 3412 albo 3421. Generalnie w Azji to nie taktyka zawiodła ale trener. Taktyka z 4 z tyłu może i bezpieczniejsza, problem w tym, że Argentyna ma kilku naprawdę bardzo wysokiej klasy środkowych obrońców i żadnego bocznego. Rozchodzi się o prosty rachunek zysków i strat, czy lepiej postawić na bokach dwóch zawodników średnich czy może grać trójką środkowych bardzo dobrych.
-
2008/10/18 13:29:11
Gobokke:
Pomysł z reprezentacją opartą o zawodników krajowych zawsze mi się podobał, ale wiesz, to raczej nasza romantyczna tęsknota, niż realny projekt.

Porównanie ze Springboks jest chyba nie do końca trafione. Jeszcze dużo wody w Tamizie i Sekwanie musi upłynąc by eksodus z południa na północ przybrał takie rozmiary jak ten dotyczący latynoskich piłkarzy. Weźmy takiego Percy'ego Montgomery. Fajnie było pobiegać za funty i euro w Newport i Perpignan, ale jednak nigdzie w Europie tydzień w tydzień nie da się grać w takiej atmosferze jak tej z ABSA Park, czy Newlands. Zresztą o ile się orientuję spośród graczy RPA z ostatniego Tri-Nations jeszczy tylko John Smit i Butch James grają w Europie, ale to weterani. Choć to prawda, że jeszcze kilka lat temu gracze wystepujący poza RPA drogę do reprezentacji mieli całkowicie zamkniętą. Podsumowując: Springboks mogą coś takiego robić, bo to południowa półkula wyznacza w świecie rugby standardy i oferuje graczom najbardziej prestiżowe rozgrywki. W wypadku Argentyny byłby to ekscentryzm graniczący z tendencjami samobójczymi.

Xeneize:
Zagadzam się z argumentem, że lepiej wystawić znakomitą 3 niż przeciętną 4 obrońców. Rok temu wariant z trzema defensorami znakomicie funkcjonował w Sao Paulo. I to nie dlatego, ze wymusiły go okoliczności, czy skłonność ku taktycznym archaizomom Mauricy'ego Ramalho. Po prostu Alex Silva, Breno i Miranda dzięki swej szybkości, technice i wybitnemu czytaniu gry nie potrzebowali nikogo do pomocy. Nie waham się zresztą twierdzić, że była to jedna z najbardziej obiecujacych formacji defensywnych w światowej piłce klubowej ostatnich 10-15 lat. Potem Breno kupił Bayern, Alexa Silvę HSV i całą sprawę zapewne bezpowrotnie trafił szlag...
-
2008/10/18 13:50:13
@ Gobokke:

Uzupełniając to, co przed chwilą napisał Sergiusz, dorzucę tyle, że wg. mnie rugbowym odpowiednikiem Albicelestes są raczej All Blacks. Też pojechali na zeszłoroczny PŚ w krajowym zestawieniu i też - znowu - szlag bombki trafił. Zawiodła głowa. I to samo się dzieje z Argentyną. Głowa im siada na wszystkich MŚ począwszy od WC'94. Owszem, dorzucają się do tego inne czynniki: własna głupota poszczególnych graczy, błędy taktyczne, wyrób sędziopodobny ze Słowacji, ale tak naprawdę podstawą jest psychika.
Dlatego też sądzę, że Argentyna zostanie Mistrzem Świata dopiero wtedy, gdy przestanie automatycznie stanowić głównego pretendenta do tytułu. Tak przecież było z Italią dwa lata temu. Brazylia, tak! Argentyna, no też. Niemcy, wiadomo. Anglia (rotfl). Ale Włosi? A tu proszę. Azzurri grali swoje, niczym się nie przejmowali i wrócili do domu z tytułem...
Wracając do kwestii "domowej" reprezentacji - ok, pomysł jest wzniosły i taki, no, romantyczny. I bardzo mi się podoba. Ale niestety, nawet, gdyby nawet obecnie poskładać kadrę z graczy występujących w kraju, to za dwa lata i tak 2/3 z nich pykać będzie na Starym Kontynencie...

@ Xeneize:

Tęsknię za Argentyną z CA'04. Naprawdę. I jakiekolwiek ustawienie z trójką z tyłu i wingbackami wziąłbym w ciemno, gdybym tylko widział odpowiednich wingbacków. No i jest tu jeszcze jeden kłopot: podobne ustawienie stanowi sporą rzadkość w futbolu klubowym. Wskutek czego trzeba by się przed każdym meczem przestawiać. Dlatego zgodze się, że czwórka z tyłu to bezpieczniejsza opcja.
W kwestii Lucho - doceniam jego klasę. Naprawdę. Po prostu jakoś tak kolesia irracjonalnie nie lubię. Ale nawet, jakbym się tej antypatii pozbył, wyjdzie mi na to, że wiązanie go do linii bocznej nie jest najlepszym pomysłem.
Co do Sanda: tak, śmiertelnie poważnie. To jest kolejna moja tęsknota związana z Albicelestes - efektywność. Nie wyróżnia się niczym? No i co? Ale "cośtam" trafia. Więc niech trafia dalej, także w kadrze. On, albo ktokolwiek inny...

A generalnie - nie odbieraj mojego wkładu w tę dyskusję jako prób wymądrzania się. Ja właśnie dlatego pisałem, że Sergio mnie wpuścił:) Ustawianie fantazyjnej (?) reprezentacji Argentyny to przecież rzecz i pasjonująca i niewdzięczna zarazem.
-
2008/10/18 14:08:49
Ja bym Sanda też wypróbował, bo faktycznie może nie jest spektakularny ale trafia regularnie. Podobnie postąpiłbym z Bergessio.
Może Boselli też powinien dostać szansę...
Oczywiście idealny byłby Palermo i bardzo żałuje że dopadła go kontuzja, bo ostatnio nie tylko sporo strzelał ale też świetnie podawał. Duet Palermo - Aguero. To mogłoby być ciekawe.
Tym samym wystawiam się na ogień krytki Xeneize, ale nasze pogadanki na temat El Loco będą pewnie trwały co najmniej do chwili zakończenia przez niego kariery :))
-
2008/10/18 15:06:35
Przy opcji 3 z tyłu się nie upieram, tak jak wspomniałem na początku musiałbym się rozejrzeć trochę po ligowych boiskach za odpowiednim materiałem, natomiast jeżeli gra 4 miałaby nadal oznaczać katowanie nas Zanettim i Heinze na bokach to ja zdecydowanie mówię pas. Dobrze byłoby gdyby nowy selekcjoner wypróbował jakieś nowe opcje na bokach. Jeżeli się sprawdzą to dobrze, jeżeli nie to trzeba się będzie zastanowić czy warto to dalej na siłę ciągnąć w ramach z góry przyjętej ideologii czy może przetestować jakieś warianty z 3. Reasumując, jestem za grą 4 z tyłu ale też i nie za wszelką cenę.

Lucho to rzecz jasna opcja na środek boiska w ustawieniu 4231, nie mniej jednak przy ewentualnych korektach ustawienia - w przypadku istnienia jakiejś silnej potrzeby szukania innych rozwiązań - nie musi to od razu w jego przypadku oznaczać albo tam albo nigdzie. Weźmy pod uwagę np. ustawienie 433 z Barcelony za FR gdzie niby boki pomocy obstawiali Xavi z Deco będący nominalnie zawodnikami środka - tam za sprawą ofensywie grających boków obrony momentami funkcjonowało to znakomicie. Coś podobnego można by przetestować i tutaj dając Lucho na tę rzekomą prawą stronę.

Sand, Bergessio, Boselli, Palermo... Ja wymienię jeszcze całą brygadę z Europy i wyjdzie nam, że zaczniemy się nagle obracać wokół 15 nazwisk. Miejsc w kadrze w formacjach ofensywnych jest max 6-7 (jeżeli wyjmiemy z tego zawodników przewidywanych do gry na skrzydle typu Messi, Di Maria, Lavezzi czy Palacio to na pozycje środkowego i cofniętego napastnika przypadną góra 4 wolne miejsca w samolocie do RPA), do mundialu pozostały niecałe dwa lata, więc na to aby przetestować wszystkich wymienionych najzwyczajniej nie starczyłoby czasu, a co tu dopiero mówić o budowaniu czegokolwiek. Jeżeli chodzi o skuteczność Sanda to nie bardzo widzę aby wyróżniał się on jakoś szczególnie na tle potencjalnych rywali do miejsce w kadrze, bo jeżeli chodzi o rozgrywki ligowe i pucharowe czołowi napastnicy argentyńscy ostatnio nie mieli większych problemów z regularnością (myślę tu o minionym sezonie i początku obecnego). W stylu Leo powiedziałbym, że Bergessio, Sand i Boselli to nie international level (poza tym za kogo mieliby się oni w tej kadrze pojawić - zamiast Aguero? Teveza? Cavenaghiego?, Lisandro? Denisa? Milito?, Zarate?, Higuaina?), a Palermo to już emeryt (w końcu dyskutujemy mając przede wszystkiim na uwadze rok 2010 a nie tylko tu i teraz), więc nie bardzo jest dla mnie o czym w ogóle mówić jeżeli chodzi konkretnie o właśnie te nazwiska.

Generalnie w kwestii napadu skupiłbym się na zawodnikach najwięcej potrafiących i najlepiej rokujących, na tych mających najwięszy potencjał i możliwości, a nie tych notujących obecnie swoje najbardziej udane sezony.